Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Page 2 of 22

3 rzeczy, które mówiła mama i miała rację!

Dzisiaj obchodzimy Dzień Matki, dlatego postanowiłem zrobić małe zestawienie. Każda mama ma swoje kultowe powiedzonka, część z nich się sprawdza, a część nie. Pewnie mógłbym wymienić spokojnie kilkadziesiąt, ale dzisiaj odniosę się do trzech, które mają związek z szachami.

1. “Jak już coś robisz, to rób porządnie!”

Pewnie wspominałem o tym na jakimś streamie, ale nie bez powodu ta sentencja znajduje się na głównej stronie mojego bloga. Muszę przyznać, że byłem przeraźliwie leniwym dzieckiem (jak na moje dzisiejsze standardy), a jak wiemy w szachach nie ma sukcesów bez regularnej i systematycznej pracy.

Przez większą część mojej kariery szachowej miałem regularne zajęcia z trenerem dwa razy w tygodniu, które były moim głównym treningiem. Mogę śmiało stwierdzić, że gdyby nie one to zapewne zatrzymałbym się na poziomie drugiej lub pierwszej kategorii. Niestety, ale mój trening samodzielny pojawiał się najczęściej jedynie wtedy, kiedy dostawałem solidne lanie na turnieju…

Można sobie gdybać, ale zapewne gdybym zrozumiał, że “mama miała rację” wcześniej to teraz walczyłbym o GM-a, zamiast o IM-a 😉

Więc prosta porada, szczególnie dla młodych szachistów – jeżeli mama mówi, że “bez pracy daleko nie zajdziesz” to ma rację!

2. “Szachy są ważne, ale nauka jest najważniejsza!”

Prawdą jest, że zawodowym graczem zostaje może 1 osoba z rocznika. Najpewniej ma to związek z punktem pierwszym, ale jednak ryzykownie byłoby odpuścić wszystko inne i skupić się na szachach.

Może to zabrzmieć podejrzanie z ust gościa, dla którego szachy stały się sposobem na życie, ale rzeczywiście wydaje mi się, że nauka to podstawa.

Zapewne znajdzie się paru delikwentów, którzy stwierdzą: “eee tam, a na co mi to! W życiu i tak do niczego mi się całki nie przydadzą!”. Prawda, chociaż nie do końca – nigdy nie wiesz co Ci się w życiu przyda, więc lepiej wiedzieć więcej niż mniej.

Mnie zawsze widziano w jakimś “inżynierskim” zawodzie, ponieważ dobrze ogarniałem matmę, fizykę ale miałem spore problemy z językami obcymi i naszym rodzimym.

Co zabawne teraz pracuję dla zagranicznej firmy, gdzie “bez angielskiego ani rusz” oraz masowo produkuję tłumaczenia/nagrania i artykuły!

A z matmy najczęściej korzystam porównując ceny w sklepie…

3. “Wyszedłbyś na dwór!”

Nie ukrywam, że od lat jestem maniakiem komputerowym. Myślę, że spokojnie można liczyć moje godziny spędzone przed monitorem w tysiącach, jeśli nie dziesiątkach tysięcy.

Metin2, Plemiona, Cywilizacja, Ogame, Lol, Twierdza, Heroes – mogę tak wymieniać bez końca. Gdybym tylko przeznaczył połowę czasu, który zmarnowałem na granie, na trening to pewnie byłbym już w okolicach 2700.

A gdybym chociaż przeznaczył połowę tego czasu na jakiś inny sport to pewnie byłbym w okolicach 2500 😉

Niestety, ale dopiero teraz ogarnąłem, że to “wychodzenie na powietrze” nie jest takim głupim pomysłem. (Od czasu zostania zawodowym trenerem przytyłem już 10kg…) “Mądry Polak po szkodzie”.

Ciekawe jakie jeszcze porady mamy okażą się prawdą, aktualizacja za rok 😉

Jak przygotowuję się do kołówek?

Często dostaję tego typu zapytanie. Szachiści wiedzą, że przed turniejem należałoby robić “coś innego”, ale niezbyt wiedzą co. W tym wpisie postaram się przedstawić moją wizję na temat idealnego przygotowania do startu w zawodach.
Oczywiście znajdziecie też informacje o tym jak wygląda to u mnie w praktyce. Niestety, ale jeszcze nigdy nie udało mi się zrealizować idealnego planu przygotowań 🙁

Tutaj część moich “starych” fanów może się pukać w czoło: “Co ten Dawid wypisuje przecież 17-tego czerwca 2016 roku opublikował już artykuł o przygotowaniach!”. Jak najbardziej macie racje, ale wtedy byłem “o 200 oczek głupszy”. Teraz mam zdecydowanie więcej do powiedzenia.

Kiedy rozpocząć przygotowania?

Oczywiście chodzi o oddzielenie “zwyczajnego” treningu od tego typowo turniejowego. Myślę, że 2-3 tygodnie, zależnie od dostępnego czasu. Generalnie jeżeli nie mam potwierdzonego wyjazdu jakiś miesiąc wcześniej, to turniej dla mnie odpada. Dlaczego? Bo wiem, że nie byłbym w stanie się solidnie przygotować.

Na czym należy się skupić w ramach przygotowań?

Skoro mamy grać w szachy to dobrze jest zrobić “rozgrzewkę”. Dlatego przede wszystkim należy nastawić się na trening praktyczny. Praktyczny, czyli taki, gdzie ja wykonuję pracę, a nie biernie “czytam” analizy kogoś innego.
(Trening zawsze powinien być w sporej mierze praktyczny, ale przed samym turniejem nastawiam się na 100% praktyczne zadania).
W tytule artykułu napisałem o kołówkach (kołówka – turniej, w którym gramy systemem “każdy z każdym” – znamy wszystkich swoich przeciwników przed zawodami), a więc należy dorzucić specyficzne przygotowanie debiutowe.
Na czym polega różnica pomiędzy przygotowaniem debiutowym na turniej szwajcarski, a na turniej kołowy?
W ramach przygotowań do szwajcara należy powtórzyć WSZYSTKIE grywane warianty. Oczywiście w pierwszej kolejności te najbardziej popularne, a w drugiej boczniaki. Czyli w dużym skrócie robimy ogólną powtórkę całego repertuaru.
Natomiast w czasie przygotowań do kołówki dobrym podejściem będzie zrobienie ogólnej powtórki ze szczególnym naciskiem na warianty grane przez przeciwników.
(W turnieju szwajcarskim nie wiemy z kim przyjdzie nam grać, w kołówce wiemy i należy tę wiedzę koniecznie wykorzystać!)

Wiemy już co trenować, teraz pojawia się pytanie:

Jak trenować przed kołówką?

Trening praktyczny

W dużym skrócie – zadanka, zadanka i jeszcze raz zadanka!
Przede wszystkim powinniśmy naoliwić mechanizm liczenia wariantów. Dlatego nie ma tu wielkiej filozofii. Korzystamy z książki/serwisu internetowego i katujemy zadania taktyczne “do bólu”.
Dla lepszych efektów polecam działać takim schematem:
1. Wyświetla mi się pozycja.
2. Wybieram posunięcia kandydujące.
3. Zapisuję posunięcia kandydujące.
4. Liczę warianty zaczynając posunięcia, które podpowiada mi intuicja.
5. Jeżeli znalazłem rozwiązanie to zapisuję i sprawdzam.
6. Jeżeli nie znalazłem rozwiązania to wracam do punktu drugiego i szukam innych posunięć kandydujących.
Jest to (w duuuużym uproszczeniu) schemat liczenia wariantów, który stosuję. Oczywiście trening to symulacja partii! Więc jeżeli będę liczył warianty “na partyzanta” to potem w czasie partii też będę popełniał błędy. Warto więc trenować sumiennie (i uczciwie!).

Przygotowanie debiutowe

Tutaj nie ma nic niezwykłego – zaczynamy od zrobienia gruntownej powtórki CAŁEGO repertuaru debiutowego. Oczywiście, żeby to zrobić należy mieć jakieś notatki (których nie da się zrobić z dnia na dzień). Dlatego zachęcam do ciągłej pracy nad repertuarem, bo z czasem tworzy się pokaźna baza, z której aż przyjemnie się korzysta 🙂
Myślę, że logiczne jest, że powtórka to nie bezmyślne przeklikanie pgnu! Najlepszym sposobem jest zasłonięcie notacji i odgadywanie posunięć. Pamiętaj, że w praktyce człowiek uczy się najwięcej!
Dodatkowo po powtórce należy sprawdzić swoją wiedzę w partiach internetowych. Dla mnie jest to przymus (w końcu gram dużo na streamch), ale uważam, że jest to przydatne treningowo.
Przykładowa sytuacja – zagram przyspieszonego, przeciwnik zaskoczy mnie kolejnością posunięć i przegram. Potem sprawdzę co poszło nie tak i już będę o jedną ideę mądrzejszy.
(Tutaj warto wspomnieć, że bezmyślne klepanie blitza totalnie nie ma sensu. Taki trening sprawdzi się tylko w przypadku grania na pełnym skupieniu z następnym sprawdzaniem błędów debiutowych).

Przygotowanie debiutowe w pigułce:
1. Spisać repertuar debiutowy.
2. Zrobić kompletną powtórkę repertuaru.
3. Grać partie na 3’+2” w schemacie:
a) Gram partię na pełnym skupieniu
b) Sprawdzam “co poszło nie tak”
c) Jeżeli dany wariant nie znajduje się w moim opracowaniu to dopisuję

Przygotowanie debiutowe pod kołówkę

Oczywiście pierwszym punktem jest wykonanie przygotowania pod turniej systemem szwajcarskim.
Co możemy zrobić więcej?
Znajomość konkretnych przeciwników to wiedza, którą musimy wykorzystać. W jaki sposób? Robimy przygotowania pod konkretnych zawodników!
Jak ja to robię?
1. Pobieram partie zawodnika.
2. Spisuję debiuty, które gra białymi.
3. Spisuję debiuty, które gra czarnymi.
4. Tworzę dwa foldery, do których wrzucam opracowania, które będę chciał powtórzyć przed partią.
5. Jeżeli przeciwnik gra debiut, którego nie znam/nie mam opracowania to takowe tworzę!

Finalnie wygląda to tak:

Wygląd folderu

Takie podejście dużo daje. Szczególnie, kiedy mamy podwójne rundy. Przykładowo – gram pierwszą partię 4,5h – idę na obiad – wracam do pokoju – okazuje się, że do kolejnej rundy mam godzinę.
Dzięki przygotowaniu – odpalam odpowiedni folder, robię powtórkę i mam jeszcze czas na krótką drzemkę!

Jak wygląda idealne przygotowanie do turnieju?

Oczywiście proszę mieć na uwadze, że jest to moje subiektywne zdanie i mogę nie mieć racji (właściwie mój sposób ewoluuje z każdym turniejem).

Założenia: mam 3 tygodnie do turnieju i 4 godziny dziennie (tworzenia opracowań nie wpisuję, bo to praca na miesiące, jeśli nie lata!).

Tydzień pierwszy (trening 4x):

  • 1h rozwiązywania zadań taktycznych
  • 1h rozwiązywania zadań strategicznych
  • 1h powtórka opracowań debiutowych
  • 30-60 minut aktywności fizycznej

Tydzień drugi (trening 4x):

  • 1,5h rozwiązywanie zadań taktycznych
  • 1,5h powtórka opracowań debiutowych
  • 30-60 minut aktywności fizycznej

Tydzień trzeci (trening 4x):

  • 1h rozwiązywania zadań taktycznych
  • 2h powtórka opracowań debiutowych
  • 30-60 minut aktywności fizycznej

I parę dni przed samym turniejem totalny odpoczynek od szachów.

Może się wydawać, że ten plan to łatwizna, ale w sumie “pożera” około 48 godzin. Jeszcze nigdy nie udało mi się go wykonać w pełni (szczególnie tych punktów z aktywnością fizyczną…).

Jak wyglądały moje przygotowania do Kołówki w Katowicach?

Marzec:
11h (z 15 planowanych) treningu z “Calculation” – Aagaarda
6h (z 10 planowanych) treningu z “Positional Play” – Aagaarda
11h (z 15 planowanych) pracy nad repertuarem (w tym liczone powtarzanie i tworzenie opracowań)
0h basenu/roweru/czegokolwiek

Kwiecień (tydzień przed kołówką):
3h (z 6 planowanych) treningu z “Calculation” – Aagaarda
8h (z 12 planowanych) pracy nad debiutami
0h basenu/roweru/czegokolwiek

Tak jak widzicie – moje przygotowania były zdecydowanie inne od “idealnego planu”. Ale udało mi się wykonać całkiem sporo solidnego treningu!

Kluczowe wnioski:

  • zabrakło przygotowania fizycznego – w końcówce turnieju to dawało o sobie znać (zagranie 7 partii po 4,5h każda sprawiło, że piątego dnia “odlatywałem”)
  • za dużo czasu spędziłem na robieniu opracowań debiutowych – powinienem był skupić się na powtórce!
  • odpowiednia dieta pomaga! – miesiąc przed turniejem widzowie podpowiedzieli mi zastosowanie się do zaleceń diety ketogenicznej. Oczywiście nie zastosowałem się do nich w 100% 🙁 Ale efekty i tak były widoczne! Jestem pewien, że bez tego odpływałbym już w trzeciej rundzie.

Na koniec ciekawostka – skąd mam tak dokładne wyliczenia co do treningu?
Stosuję najprostsze metody – stoper+kartka, na której zaznaczam wykonany trening:

Plan działania

Daj znać w komentarzu jak wyglądają Twoje przygotowania! Może będę w stanie coś doradzić 🙂

« Older posts Newer posts »

© 2019 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑

FreshMail.pl