Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Page 3 of 22

Główne grzechy organizatora

Jakiś czas temu pojawił się na moim fanpage post, pod którym spisywaliśmy największe grzechy organizatorów. Część osób uznała mnie za buca, który lubi “dowalić” (i może coś w tym jest :P), ale w rzeczywistości cel był inny.
Chciałem ustalić problemy oraz poszukać rozwiązań!
W tym poście przedstawię najczęściej pojawiające się “przewinienia” oraz podpowiem w jaki sposób należy sobie z nimi poradzić.

I Tragiczne sędziowanie

Chyba najbardziej denerwujący błąd. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż sędzia, który nie ogarnia swojej pracy. Nawet nie mam na myśli nieznajomości przepisów (chociaż to też jest problemem), ale głównie chodzi o brak “pomyślunku”.

Przykładowa sytuacja przytoczona przez użytkownika Tomasz Talpin: “Uważam również, że na turnieju powinien być sędzia, aby pilnować warunków na sali gry. Niezbyt fajne jest to, gdy zawodnik (przeciwnik) w czasie gry podchodzi do stolika i na cały głos odbiera telefon, rozmawia 2-3 minuty (wszyscy widzą i słyszą), a potem dalej siada do szachownicy i kontynuuje grę.

Do tego sędzia powinien również upominać bądź wypraszać z sali gry osoby, które zakłócają ciszę i spokój w turnieju. Jeśli zawodnik gra partię, a kilku innych zawodników na głos komentuje to co się dzieje na desce, to chyba jednak sędzia powinien interweniować, prawda?”

Nie będę ukrywał, że na przepisach znam się, ale “bez przesady” (w planach mam ten stan rzeczy zmienić!). Więc nie będę się wymądrzał w tej kwestii.
Generalnie warto zauważyć, że im wyższy poziom turnieju, tym łatwiej się sędziuje (bo zawodnicy znają przepisy i się do nich stosują). Dlatego te porady będą skierowane szczególnie do sędziów turniejów “lokalnych”.

Sędzia powinien:

  • bezwzględnie przetestować drukarkę dzień wcześniej oraz rano (już po rozstawieniu na sali gry)
  • mieć przy sobie wydrukowane przepisy gry – oczywista oczywistość (jak dla mnie) – jakiś zawodnik jest niezadowolony z decyzji? To należy mu pokazać: “O tutaj mamy napisane, że w sytuacji takiej i takiej sędzia powinien ukarać zerem”. I wszelkie dyskusje momentalnie się kończą.
  • przedstawić podstawowe przepisy przed rozpoczęciem – tylko błagam NIE czytajcie całego kodeksu szachowego (znam takie przypadki!). Chodzi o podstawowe rzeczy: dotknięta posunięta, wyłączyć telefony, ruch wykonujemy jedną ręką itp.
  • EGZEKWOWAĆ PRZEPISY – to mnie najbardziej wkurza. Znam wielu świetnych sędziów, ale jeszcze więcej “miernot”. Sędzia nie jest po to, żeby wpisywać wyniki i robić kojarzenia (to potrafi KAŻDY). Zadaniem arbitra jest podejmowanie trudnych decyzji i trzeba mieć jaja, żeby to robić. Arcymistrz przytrzymał przeciwnikowi dźwignię zegara i tamten przegrał na czas? Z automatu GM powinien dostać zero i zostać wywalony z turnieju! I tytuł nie ma tu nic do rzeczy! (O dzwoniących telefonach nawet nie wspominam.).
  • trzymać się harmonogramu – w komunikacie napisano, że zapisy kończą się o 9:30, a w praktyce trwają do 10:30? Niestety norma, a wystarczy raz nie dopuścić do 1 rundy (chociaż tych najbardziej spóźnialskich) i na kolejnym turnieju każdy będzie o czasie 🙂

Może coś pominąłem? Dajcie znać w komentarzach!

II Słaby marketing (lub jego brak)

W dzisiejszych czasach Internet daje nam tyle możliwości! A organizatorów, którzy je w sensowny sposób wykorzystują można policzyć na palcach dwóch (no może trzech) rąk 😉

Aby dobrze zareklamować swój turniej organizator powinien:

Napisać do infoszacha o możliwość patronowania turnieju (zazwyczaj wymiana jest taka, że infoszach wrzuca informacje na stronę, a organizator po turnieju zapewnia wpis podsumowujący turniej).
Myślę, że jest to świetna opcja, ponieważ organizator tak czy siak powinien umieścić “gdzieś” informacje o tym jak przebiegły zawody (chociażby po to, żeby podesłać je sponsorom/władzom miasta). A najlepsze jest to, że ta opcja jest całkowicie darmowa!

Napisać do Polskiego Związku Szachowego o możliwość patronowania turnieju. Tutaj sprawa nie jest już tak banalna, bo przyznam, że nie wiem jakie są kryteria patronowania turnieju. Ale myślę, że warto spróbować, w końcu nic to nie kosztuje, a reklama może być świetna!

Napisać do Kocham Szachy o możliwość patronowania turnieju – podobnie jak wyżej – nic to nie kosztuje, a efekty mogą być świetne (szczególnie jeżeli dołączymy jakieś ciekawe zdjęcia!).

Założyć fanpage danego turnieju (szczególnie jeżeli ma się odbywać cyklicznie), lub stworzyć wydarzenie na facebooku.
Nie ma co ukrywać – facebook jest potęgą! Głupotą byłoby nie skorzystać z darmowej możliwości dotarcia do tysięcy szachistów. Jeżeli ktoś nigdy wcześniej nie zakładał własnej strony to nie ma się czego obawiać. Jest to: szybkie, darmowe i zdecydowanie proste (w internecie znajdziemy mnóstwo poradników “krok po kroku”.

Dodać informację o turnieju w serwisie chess-results (jeżeli chcemy zareklamować turniej za granicą). Mam wrażenie, że chessmanager i chessarbiter nie są zbyt znane poza Polską.

Zastanowić się nad zorganizowaniem studia komentatorów. Brzmi to jak duży wydatek i sporo zachodu, ale rzeczywistość jest całkowicie inna. Wystarczy zagadać do streamerów (którzy i tak praktycznie codziennie coś komentują dla własnej przyjemności!) – w sprzyjających warunkach załatwisz sobie komentarz kompletnie za darmo. (streamer Dawid, streamer Kacper, streamer Mateusz)

Zagadać do silnych zawodników z okolicy – kilku IMów/GMów zdecydowanie podniesie prestiż turnieju. Oczywiście nie “zaczepiaj” wiadomościami: “Cześć! Zapraszam na turniej: link”. Proponuję zagadać chociaż w stylu: “Cześć! Czy jesteś wolny w kolejny weekend?”.
Nie wiem jak inni, ale jak ja dostaję od nieznajomego link bez ani słowa wyjaśnienia (lub przekopiowaną wiadomość) to mnie to po prostu odrzuca.

O czymś zapomniałem, albo coś jest bez sensu? Daj znać w komentarzu! 🙂

III Kombinowanie

Artur Chowaniec napisał: “Mnie to raczej nie dotyczy, bo rzadko walczę o nagrodę, ale słyszałem o takich sytuacjach, że ktoś przyjechał, bo chciał zobaczyć silnego zawodnika, którego później nie było.

Tutaj jestem w stanie zrozumieć organizatora, bo to nie jego wina jeżeli ktoś się zapisał, a nie zagrał na turnieju. Ale jeżeli organizator notorycznie wpisuje zawodników bez ich wiedzy to jest to po prostu zwykłe oszukiwanie i nie powinno mieć miejsca.

Artur Chowaniec: “Ostatnio grając w amatorskim turnieju drużynowym mój zespół zajął 1. miejsce i dostał… puchar przechodni, który ma oddać za rok na kolejną edycję turnieju. „Normalne” puchary dostały drużyny z 2. i 3. miejsca i oni nic nie muszą oddawać. Z tego co słyszałem (nie wiem na ile to jest prawda) dla zwycięzców miał być normalny puchar + puchar przechodni, ale organizator myślał, że jego klub wygra.”
W sumie nie jest to jakaś wielka tragedia, ale widać, że kombinowanie (wszelkiej maści) powoduje jedynie problemy – czy chęć oszczędzenia kilkudziesięciu złotych jest tego warta? Chyba nie.

Co powinien zrobić organizator?

W komunikacie jasno napisać:

  • jak dotrzeć na salę gry (jeżeli jest ona w dużym budynku, jeżeli nie to sam adres wystarczy)
  • jakie są nagrody (jeżeli zależne od ilości uczestników to najlepiej podać minimalne nagrody + nagrody przy odpowiedniej ilości uczestników)
  • nieprzekraczalny termin rozpoczęcia rund i końca zapisów
  • dopuszczalne spóźnienie

(I oczywiście wszelkie inne informacje, ale tutaj wymieniłem te, których najczęściej brakuje.)

Zainwestować w puchary – wbrew pozorom warto! Ostatnio wygrywając turniej w Jastrzębiu-Zdroju dostałem puchar-gigant, a zdjęcie z zakończenia zebrało mnóstwo reakcji na facebooku’u. Do tej pory ludzie mnie pytają skąd ten puchar. Zdecydowanie lepiej wygląda obcięcie nagród o 50zł i dołożenie do solidnych pucharów, które będą się elegancko prezentowały na zakończeniu 🙂

Wpisywać na listę zawodników tylko tych, którzy się zgłosili (bez zawodników-widmo).

IV Brak określonej rangi turnieju

Artur Chowaniec: “Jednak jeśli na amatorskim turnieju sędzia każe zawodników za najmniejsze przewinienia, tak że panuje „sztywna atmosfera” i nie da się normalnie grać, to prędzej czy później zawodnicy będą unikać gry u tego sędziego. Raz poszedłem kupić wodę mineralną (opuściłem salę gry bez zgody sędziego). Jeden sędzia mówił, że należała mi się za to przegrana.
Myślę, że z takim podejściem w amatorskim turnieju gdzie nie mam szans na nagrody taki sędzia może mieć później problem ze znalezieniem chętnych do gry.”

Tutaj muszę się z Arturem nie zgodzić – zasady są po to, żeby ich przestrzegać. Tylko pojawia się pytanie – jaki to był turniej? Jeżeli turniej wakacyjny bez nagród to nie ma co się czepiać – sędzia mógł przymknąć na to oko. Ale jeżeli to były to np. Mistrzostwa Województwa? Na turnieju takiej rangi zasady powinny być egzekwowane surowiej.

Podam przykład. Kiedyś grałem na turnieju w Rewalu. I organizator na odprawie technicznej powiedział: “To jest turniej wakacyjny, więc nie będziemy się jakoś mocno czepiali – na partię można się spóźnić godzinę”.

Myślę, że jest to elegancki sposób, żeby jasno określić jaki jest zamysł turnieju 🙂

To wszystkie “grzeszki”, które przygotowałem. Może coś pominąłem? A może z czymś się nie zgadzacie. Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

19 sposobów, jak znaleźć czas na trening

W XXI wieku jesteśmy bombardowani informacjami z każdej strony. Facebook, telewizja, YouTube nieustannie walczą o naszą uwagę. Często chcielibyśmy porobić “coś sensownego”, ale nie możemy się zebrać lub “nie mamy czasu”

I właśnie tym tematem chciałbym się zająć dzisiaj. Postanowiłem przygotować zestaw porad, które pomogą Ci zdobyć wolne “okienka” w ciągu dnia! A więc zaczynamy:

Sposób I – wstań wcześniej

Masz zajęcia na uczelni o 11, a wstajesz 10:55? Z pewnością takie podejście nie jest zbyt produktywne! Wystarczy, że wstaniesz o 9:00, lub nawet o 8:00, a momentalnie zyskasz 2-3 godziny na trening. Okej, a co z tymi co wstają całkiem wcześniej np. 7:00? Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś wstał 30min wcześniej, albo chociaż 15.
Pamiętaj, jeżeli przez cały tydzień będziesz wstawał 30 minut wcześniej to po siedmiu dniach masz dodatkowe 3,5 godziny na trening.
Osobiście sprawdziłem tą metodę i mogę zagwarantować jej skuteczność. Cały styczeń wstawałem 1,5h wcześniej niż zwykle (6:00 zamiast 7:30) i dzięki temu mój ranking w taktykach wzrósł o 200 oczek. Oczywiście nie dzięki samemu wstawaniu – dodatkową godzinę poświęcałem na robienie taktyki:

Sposób II – połóż się później


Może jesteś “nocnym markiem” i poranne wstawanie nie wchodzi w grę. W takiej sytuacji możesz zastosować odwrotną taktykę i kłaść się później.

Sposób III – wyłącz telewizor

Statystyczny Polak spędza 4 godziny i 23 minuty dziennie na oglądaniu telewizji (źródło). Oczywiście wiem, że taki człowiek nie istnieje (“na spacerze z psem mamy średnio 3 nogi”), ale jednak ta liczba jest przerażająca.
Może jesteś kinomanem, albo netflixoholikiem – odpuść sobie jeden odcinek serialu, a zyskany czas zainwestuj w trening!

Sposób IV – wykonaj swoje obowiązki

Każdy z nas ma mniejsze lub większe obowiązki domowe do wykonania. Często wykonujemy je “na odwal”, lub niechętnie. Według mnie lepiej zrobić raz, a porządnie. Po powrocie z pracy spytaj żony/mamy co trzeba zrobić, zrób to i ciesz się wolnym wieczorem bez narzekań.
Oczywiście uzyskany czas poświęć na szachy, a nie na telewizor!

Sposób V – Bądź wielozadaniowy

Może jesteś uczniem, który lubi pograć “w komputer”. Najlepiej gdybyś zrezygnował z gier na rzecz jedynej, słusznej gry, ale do tego nie namawiam (no może trochę!). Skorzystaj z czasu poświęconego na granie i odpal sobie audiobooka z lektury, którą będziesz “męczył” do poduszki. Zaoszczędzony czas to czas na trening!

Sposób VI – pracuj sumiennie (nie dużo!)

Amerykańskie badania (źródło) podają, że 57% pracowników marnuje minimum godzinę pracy dziennie na serfowanie po internecie. Jeżeli jesteś freelancerem/uczniem to sprawa jest prosta. Kiedy pracujesz to rób to porządnie, a pójdzie Ci znacznie szybciej.
W korporacjach raczej ciężko coś zdziałać, ale osobiście zaryzykowałbym zaproponowanie szefowi skrócenie dnia pracy w nagrodę za pracownika miesiąca (czy coś takiego – moje pojęcie o pracy “u kogoś” jest niewielkie  ).

Sposób VII – ogranicz “internety”

Osobiście uważam, że serfowanie po internecie zabiera nam mnóstwo czasu i nawet nie zdajemy sobie sprawy ile! Polecam zainstalowanie apki RescueTime (na komputerze i telefonie – LINK). Byłem przerażony, kiedy się dowiedziałem, że w tygodniu spędziłem prawie 10h na stronach typu kwejk 
Dzięki temu programowi dowiesz się gdzie marnujesz najwięcej czasu – polecam sobie te strony zablokować. Zysk czasu będzie ogromny!

Sposób VIII – korzystaj z podróży

Każdy z nas jeździ na krótsze i dłuższe trasy. Osobiście nie wyobrażam sobie jechać w kilkugodzinną trasę bez przygotowanego podcastu/audiobooka (po raz kolejny możesz oszczędzić czas marnowany na lektury!). 
Drugim pomysłem jest robienie taktyki w czasie jazdy do/z pracy lub szkoły (osobiście polecam robienie taktyki z książek – jak robiłem z telefonu to mi się zawsze robiło niedobrze).

Sposób IX – ogranicz spotkania

Nie idźcie za moim przykładem (1 impreza w miesiącu ). Jednak myślę, że od czasu do czasu można sobie odpuścić wyjście na ploteczki, czy piwo ze znajomymi. Dodatkowo jeżeli prowadzicie biznes to polecam wstępne spotkania robić przez skype. W ten sposób dowiecie się, czy ktoś jest wart marnowania czasu na dojazdy!

Sposób X – nie pal!

Dla mnie jest to tragicznie obrzydliwy nałóg (myślę, że palacze dobrze to wiedzą!), a dodatkowo marnuje się mnóstwo czasu na papierosowe przerwy.
Po pierwsze zyskasz mnóstwo czasu w ciągu dnia, a dodatkowo kilka lat życia. Kto wie, czy te kilka lat nie przyda się na zostanie GM-em 

Sposób XI – oglądaj wykłady przy posiłku

Większość ludzi (ja też!) lubi sobie obejrzeć w czasie jedzenia jakiś serial, lub film. Pamiętaj, że w internecie znajdziesz wszystko. Tak, nagrania szachowe też! Zasubuj kanał “chess.com – Polska” na YouTube i przy każdym posiłku oglądaj jedno nagranie, a efekty gwarantowane 🙂

Sposób XII Gotuj z głową

Jeść każdy musi, a większość ludzi gotuje sobie w domu. Nie ma lepszej okazji na zaoszczędzenie czasu. Zamiast ziemniaków zrób sobie błyskawiczny ryż, albo gotuj więcej porcji (na kilka dni na przód). Dobrą opcją może też być dogadanie się ze współlokatorami na wspólne gotowanie (np. na zmianę).

Sposób XIII – zawsze jest dobry czas na Blokha!

Zostaw książkę z taktyką koło “tronu” 😉

Sposób XIV – zmień pracę

Dosyć drastyczne podejście, ale czego się nie robi dla szachów. Masz dwie opcje: zostać trenerem/instruktorem/sędzią lub wybrać pracę z dużą ilością wolnego czasu (zaryzykuję – nauczyciel/stróż nocny/ratownik wodny na Olimpiadzie). Pierwsze podejście sprawia, że w pracy i po pracy będziesz miał kontakt z szachami, a drugie podejście sprawia, że nawet w czasie pracy możesz spędzić sporo czasu nad szachami.

Sposób XV – zamień samochód na autobus

Dostrzegam przynajmniej kilka plusów: oszczędzasz pieniądze, nerwy (w czasie awarii) i czas! W wielu miastach autobus korzystając z buspasów jedzie szybciej, a dodatkowo w czasie jazdy możesz robić taktykę. To samo tyczy się dalszych podróży. Zamiast 5h siedzieć za kierownicą, lepiej jest 3h poczytać książkę i 3h przespać.

Sposób XVI – wyłącz powiadomienia na telefonie

Wiadomo kontakt z najbliższymi trzeba mieć. Ale zauważ, że w czasie nagłych wypadków co robią ludzie? Dzwonią! Jeżeli w kółko “plumka” Ci messenger to najpewniej nie jest to nic, co nie mogłoby zaczekać. Oczywiście oszczędzisz mnóstwo czasu sprawdzając telefon 2 razy dziennie zamiast 200 razy 🙂

Sposób XVII Wynajęcie trenera/ wykupienie kursu

Oczywiście jest to koszt, ale za to sporo daje. Nie trzeba być Sherlockiem, żeby zauważyć, że nie cała wiedza jest użyteczna. Trener może wskazać Ci najbardziej optymalny plan treningowy, przygotuje dla Ciebie odpowiednie materiały, dzięki czemu Twój trening będzie znacznie efektywniejszy i zaoszczędzisz sporo czasu. Więcej na ten temat pod linkiem.

Sposób XVIII Rób listę zakupów/zakupy przez internet

Wszyscy musimy jeść, więc wszyscy robimy zakupy – jak możemy zaoszczędzić sporo czasu? Najlepszy sposób to zakupy przez internet, ale nie każdy ma taką możliwość. Moja porada – rób listę zakupów – po pierwsze szybko znajdziesz wszystko co potrzebne, a po drugie nie ryzykujesz, że będzie trzeba się po coś wrócić. Jeżeli masz małżonkę to zrobienie listy zakupów z pewnością oszczędzi Wam mnóstwo czasu i pieniędzy!

Sposób XIX Bierz na zapas

Osobiście mam spory problem z myszkami. Klikam średnio 10h dziennie i jakoś myszki szybko mi się “wyklikiwały”. W pewnym momencie zacząłem kupować po dwie na raz, co zaoszczędzało mi sporo czasu, bo nie musiałem tak często latać po nową myszkę. Podobną taktykę warto zastosować przy kupowaniu niepsujących się rzeczy np. żarówki, baterie itp. (Aktualnie dostałem w prezencie myszkę z górnej półki co też jest poradą – lepiej zainwestować kasę raz a porządnie, niż ciągle kupować nową rzecz 🙂 )

To już wszystkie porady!

W czasie mojej przygody z szachami poznałem dziesiątki, jeśli nie setki szachistów, którzy byliby arcymistrzami gdyby tylko mogli znaleźć kilka godzin na trening. Ty pewnie też znasz takich osobników, lub może sam nim jesteś?!

Okazuje się, że przy bliższym zgłębieniu tematu taki zawodnik “nie ma czasu na trening”, ale też ogląda jeden sezon serialu dziennie 😉

Na koniec zapraszam do zapoznania się ze schematem oszczędzania czasu mojego autorstwa!

LINK do schematu w pdf


Przykład działania

Od kilku miesięcy współpracuję z crazy3347 (znany z moich streamów). Na początku naszych zajęć Maciej nie wiedział, że w szachach są jakieś debiuty, a teraz masakruje przeciwników w smoku i walczy o zdobycie III kategorii (ostatnio zabrakło mu jedynie 0,5 punktu!).

W jaki sposób Maciej znalazł czas na trening mimo pracy i innych obowiązków? Ograniczył czas spędzany na moich streamach. Tak, czasem trzeba sięgnąć po drastyczne środki 🙂

Da się? Da się!

A jakie są Wasze pomysły na znalezienie czasu na trening?

« Older posts Newer posts »

© 2019 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑

FreshMail.pl