Często, kiedy rozmowa schodzi na temat hobby, znajomi mnie pytają: „Jak ty jesteś w stanie siedzieć tyle godzin przy szachownicy gapiąc się w te figury?”.
Przychodzi mi wtedy mnóstwo na myśl mnóstwo argumentów, którymi mogę odpowiedzieć.
Postanowiłem wybrać pięć najważniejszych i podzielić się nimi ze wszystkimi, którzy czytają mojego bloga.
1.Podróże
W czasie ostatnich wakacji byłem „w trasie” ponad miesiąc. Udało mi się odwiedzić kilka polskich miast (Rewal, Ustroń, Jastrzębie-Zdrój, Iwonicz-Zdrój), a także kilka zagranicznych (Cieszyn,Orlova). Gdyby nie szachy to nie miałbym okazji do odwiedzania tych miejsc. A to tylko w jedne wakacje!
Podczas mojej całej „kariery” zwiedziłem dużą część Polski, ale też kilka innych państw! A moja przygoda z szachami potrwa jeszcze wiele lat, w ciągu których, mam nadzieję, uda mi się kontynuować swoje podróże.
Kiedy w rozmowach z „nieszachistami” chwalę się ilością moich wyjazdów to wszyscy patrzą na mnie jak na wariata. Dlaczego?
Bo dla większości z nich turniej szachowy to siedzenie od rana do wieczora w ciszy przy szachownicy. Natomiast rzeczywistość jest zgoła inna!
Turnieje to nie tylko ślęczenie przy desce, co nawiasem mówiąc też jest niezwykle przyjemne, ale także zwiedzanie ciekawych miejsc, poznawanie innych kultur oraz oczywiście poznawanie nowych, interesujących ludzi.
Pamętajmy, że podróże kształcą!
W czasie swoich wyjazdów wiele razy musiałem mierzyć się z problemami, typu: ostatni bus mi uciekł, jestem w obcym mieście i muszę jakoś wybrnąć z sytuacji.
Oczywiście wtedy nie było mi do śmiechu, ale z perspektywy czasu wiem, że właśnie takie przygody nauczyły mnie pewnego typu zaradności życiowej.
Kontakt z ludźmi z zagranicy to także nauka języków. Nie oszukujmy się, trzy lekcje angielskiego w tygodniu, gdzie uczeń wypowiada się maksymalnie przez 10 minut (jeżeli akurat jego nauczyciel weźmie do odpowiedzi) nie nauczą swobodnego prowadzenia rozmowy w języku obcym.
Ja sam nie jestem poliglotą, ale dzięki odbytej praktyce nie obawiam się ustnej matury z angielskiego!
2.Brak nudy
Ten punkt tyczy się chyba każdej pasji, ponieważ jeżeli coś kochamy to poświęcamy na to każdą wolną chwilę.
Ja jestem dosyć pracowitym człowiekiem, w tym roku szkolnym sporo czasu zajmują mi przygotowania do matury jednak zawsze udaje mi się znaleźć czas na szachy.
Brak nudy jest też mocno powiązany z punktem pierwszym, ponieważ wakacje/ferie zawsze wiążą się dla mnie z wyjazdami na turnieje, a dzięki temu na nudzenie się nie mam po prostu czasu 🙂
3.Nauka
Na ten temat powiedziałem już trochę w punkcie pierwszym, ale poza zaradnością życiową, nauką języków jest też wiele innych dziedzin, które szachy rozwijają.
Radzenie sobie ze stresem.
Kiedy w grę wchodzą nagrody lub awans do Mistrzostw Polski to pojawia się stres. Można by powiedzieć, że jest to minus szachów, ja jednak uważam to za ogromny plus, ponieważ dzięki temu, że regularnie znajduję się w stresowych sytuacjach to automatycznie sobie wyrabiam mechanizm zwalczania stresu.
Kiedy byłem jeszcze w gimnazjum to na jednym ze zgrupowań Kadry Juniorów Województwa Lubelskiego pojawili się studenci w poszukiwaniu królików doświadczalnych. Okazało się, że panowie chcą przeprowadzić badania na temat presji w sporcie.
Jako odważny gimnazjalista zgłosiłem się na ochotnika 🙂
Zostały mi przyczepione różne urządzenia (nie znam się, ale chodziło o mierzenie pulsu itp.). Potem na ekranie laptopa pokazano mi dwa słupki (zielony i czerwony), im bardziej się stresowałem tym wyższy był czerwony, im mniej – zielony.
Potem grałem partie blitza (z tego co pamiętam z Marcinem Molendą, ale mogę się mylić). Studenci zauważyli, że nerwowo ruszam nogą, poradzili mi, abym starał się być w jak największym bezruchu. Momentalnie słupek zielony poszybował w górę! W ten sposób nauczyłem się jednej z technik radzenia sobie ze stresem.
Kolejną ważną cechą, którą uczą szachy jest branie odpowiedzialności za swoje decyzje.
W piłce nożnej jeżeli drużyna straci bramkę to ciężko wskazać jedną winną osobę, przez co łatwo jest zrzucić z siebie odpowiedzialność za popełniony błąd.
W szachach jest inaczej, przegrałem = grałem słabo, jest to tylko i wyłącznie moja wina.
Mam też wrażenie, że szachy bardzo pomagają w nauce w szkole: rozwój kreatywności, logicznego myślenia to są cechy, które są niezwykle przydatne.
Osobiście nie przypominam sobie, żebym miał problemy z fizyką, czy znienawidzoną przez wielu uczniów matematyką.
Może jest to zasługa tego, że babcia (księgowa), kiedy byłem jeszcze przedszkolakiem, to zamiast czytać mi bajki uczyła mnie dodawać w słupkach 🙂
Może jednak jest to zasługa szachów, które rozwinęły we mnie kreatywność oraz logiczne myślenie!
Na temat tego czego szachy uczą można by napisać całą książkę, ja napisałem tylko o rzeczach według mnie najważniejszych.
Dzielcie się w komentarzach tym co zawdzięczacie szachom!
4.Sposób na życie – jestem kimś
Owszem w Polsce jest mało osób, które żyją tylko i wyłącznie z szachów. Mimo, że ja nie należę do tej grupy szczęśliwców to i tak jestem zadowolony, że coś robię w życiu.
Zbliżająca się matura wywołuje w niektórych moich kolegach i koleżankach z klasy prawdziwy lęk. Dlaczego? Nie chodzi tutaj bynajmniej o strach przed oblaniem matury (to jest raczej trudne, przy tak niskim poziomie trudności).
Chodzi o strach przed przyszłością, ponieważ koniec szkoły oznacza przymus zdecydowania co się chce w życiu robić. Ja swoje powołanie odnalazłem już lata temu i wiem, że moja przyszłość jest nierozerwalnie połączona z szachami!
5.Radość z grania
Chyba najważniejszy z tych punktów. Grając partię czuję się niemalże jak artysta w transie. Owszem czasem wychodzą mi wątpliwej jakości „dzieła”, ale z tych także jestem w stanie wyciągać coś dobrego.
Ale nie gramy po to, żeby przegrywać! Najbardziej cieszą wygrane.
A przede wszystkim partie, których nie powinniśmy wygrać!
Partią, która przychodzi mi na myśl jest partia Frantisek Kraus-Paweł Kowalczyk z Openu Orlova 2015
Ostatni ruch czarnych to 54…Wh6+ na co grający białymi odpowiedział 55.Ka5??
Jeden z niewielu motywów, po których można było przegrać tą partię białymi. Radość grającego czarnymi można sobie tylko wyobrazić 🙂
Sam miałem kilka podobnych partii, po których wygraniu uśmiech nie schodził mi z twarzy przez następne kilka godzin.
Nie byliście w stanie uwierzyć własnym oczom, że Pawłowi udało się wygrać tamtą pozycję? To zobaczcie pozycję z partii Wojciech Swatek- Dawid Czerw
Pozycja na pierwszy rzut oka przegrana dla czarnych i tak jest w rzeczywistości! Zobaczmy jednak jak partia potoczyła się dalej:
28..d4 29.Hf6+ Kd7 30.Sf8+ Kc8 31.He7 Gc6 32.H:f7 Wa7 33.H:e6+ Kb8 34.Hg4 d:c3 35.H:e2 Wa2 36.H:c4 W:d2 37.Sd7+ W:d7 38.H:c3
Niespodziewanie czarne wygrywają przez 38…Hf2! W ten sposób udało mi się wygrać partię, którą chciałem poddać po 28-mym posunięciu 🙂
Na pewno Wam też zdarzyły się podobne partie!
To są powody, dla których ja zakochałem się w szachach, podzielcie się własnymi w komentarzach!
Gra w szachy to zabawa sama w sobie – można przestawiać figurki, obmyślać plany gry i finalnie ograć przeciwnika. I z tym ostatnim związane jest najwięcej pytań!
Co decyduje o tym, że jeden szachista wygrywa raz za razem, a drugi odwrotnie?
Czynników pewnie jest cała masa, ale główny to trening. Tutaj nie ma żadnej niespodzianki – im więcej wiesz i umiesz, tym lepiej grasz. A w tym artykule przedstawię Ci metody trenowania każdego aspektu szachowego rzemiosła.
Ten artykuł (w pierwotnej wersji) napisałem aż cztery lata temu i był to wyraz pewnej frustracji. Grałem na turnieju, na którym zebrałem srogie lanie, po czym szukałem w internecie odpowiedzi.
Niestety żadnej (klarownej) nie znalazłem…
Ze względu na ten zawód zdecydowałem się testować na sobie różne techniki i podzielić się nimi z moimi czytelnikami (których w sumie wtedy jeszcze nie miałem, bo był to mój pierwszy wpis na blogu!).
Teraz moja wiedza jest znacznie większa, dlatego postanowiłem wrócić do mojego pierwszego wpisu i go zaktualizować.
Od 2016-tego roku zdobyłem ponad 200 oczek w rankingu szachowym, spełniłem wymogi na tytuł mistrza FIDE (FM) i nawet zdobyłem pierwszą normę na tytuł Mistrza Międzynarodowego. Z pewnością to dowodzi, że moja gra w szachy uległa znaczącej poprawie.
Artykuł będzie podzielony na kilka sekcji:
Co trenować? – tutaj opowiem o tym jak ustalić z czym mam problem, aby później podszkolić odpowiedni aspekt gry.
Jak trenować? – tutaj omówię trenowanie takich aspektów gry jak: taktyka, strategia, liczenie wariantów, końcówki i debiuty.
Plan treningu do poziomu 1800 – w ostatniej części zaproponuję przykładowy plan treningowy dla zawodnika, który zaczyna swoją przygodę z szachami.
Co trenować?
Gra w szachy to wypadkowa wielu, różnych aspektów. Ktoś może być świetny w kombinacyjnej grze, ale za to kiepski w strategii, może świetnie sobie radzić w końcówkach, ale marnie w debiutach. Ktoś inny może być „bogiem” debiutów, ale za to tragicznym „obliczeniowcem”.
Co zabawne może się okazać, że wszyscy ci zawodnicy są na tym samym poziomie gry! Ale zdecydowanie każdy z nich powinien trenować w odmienny sposób.
Początkujący
Zacznijmy od początku. Jeżeli jesteś szachistą, który dopiero rozpoczął przygodę z szachami, czyli znasz zaledwie podstawowe zasady (ruchy figur). To powinieneś zacząć od:
Jeżeli natomiast jesteś szachistą, który ma już pewne doświadczenie, gra w szachy kilka miesięcy, albo lat, to powinieneś się skupić na analizie własnych partii.
Żeby wiedzieć, który aspekt gry w szachy musisz trenować, należy prześledzić swoje pojedynki i wypisać najczęściej pojawiające się błędy.
Analiza własnych partii
Można się do tego zabrać na kilka sposobów. Zależnie od Twojego budżetu oraz ilości dostępnego czasu. Najprostsze byłoby wynajęcie trenera, który jest bardziej doświadczonym zawodnikiem i łatwo wskaże mankamenty naszej gry.
Jednak znalezienie odpowiedniego szkoleniowca i jego opłacenie to dosyć spory wydatek czasu i pieniędzy. Chociaż jest to fajna droga na skróty.
Program do analizy partii
Innym pomysłem jest skorzystanie z automatu, czyli programu szachowego, który ocenia jakość danego posunięcia. Jest to świetne rozwiązanie dla leniwych. Niewątpliwie jest to narzędzie godne uwagi, ale ma pewne ograniczenia. Przyjrzyjmy się analizie przeprowadzonej przez chess.com.
Technicznie sprawa jest banalnie prosta – wchodzę w archiwum moich partii na chess.com. I klikam te cyferki (one określają dokładność gry w danej partii), lub napis „Analizuj”.
Program „wypluwa” analizę:
Panel zaznaczony na czerwono pokazuje ocenę pozycji (im więcej białego, tym większa przewaga białego i analogicznie z czarnym paskiem). Łatwo zauważyć, że partia miała kilka zwrotów akcji (błędów) z obu stron, kiedy ocena pozycji mocno się zmieniała.
Przechodząc przez całą partię jesteśmy w stanie prześledzić, w którym momencie nastąpił błąd. To jest oczywiście super sprawa. Ale…
Samodzielnie ciężko jest przyporządkować błąd do odpowiedniej kategorii.
Program powie nam gdzie były błędy, ale nie powie nam skąd się tam wzięły. A z treningowej perspektywy to jest najważniejsze. W końcu chcemy wiedzieć, czy to był błąd liczenia wariantów, a może zły plan, czy też przeoczenie planu przeciwnika.
Generalnie, żeby to miało jakikolwiek sens, powinieneś postarać się pogrupować błędy w kategorie. I ta, która pojawia się najczęściej będzie Twoim priorytetem w treningu.
Samodzielna analiza partii
Jest to kategoria, którą najbardziej polecam – praca swoim umysłem przynosi zawsze najlepsze efekty. Jest to oczywiście obarczone ryzykiem, że nie zawsze będziesz w stanie wyłapać własne błędy, ale według mnie warto „zaryzykować”, chyba że masz dostęp do trenera!
Analiza własnych partii powinna przebiegać według tych punktów:
Kiedy już wiesz jakie błędy najczęściej pojawiają się w Twoich partiach, to czas przejść do treningu.
Gra w szachy – jak trenować?
Taktyka szachowa
Taktyka jest pewnego rodzaju spoiwem gry w szachy. Określa podstawowe zależności pomiędzy figurami bez których nie da się rozgrywać partii na poważnym poziomie.
Trening taktyczny powinien być podzielony na dwie fazy;
poznanie motywów taktycznych
ćwiczenie zmysłu kombinacyjnego
Motywy taktyczne
Gra w szachy – to wypatrywanie powiązań – musisz być niczym agent, który dostrzega siatkę wywiadowczą innego kraju. Taką pracę ułatwi Ci poznanie typowych tricków stosowanych przez obcy wywiad.
Widełki, młynek, rentgen to motywy, które z pewnością kojarzysz, ale czy znasz je wszystkie?
Najprościej jest sięgnąć po odpowiednią książkę, która ma zadania posegregowane motywami. Kiedy rozwiążesz kilkadziesiąt podobnych zadań, to dane połączenie między figurami mocno Ci się utrwali.
Książką z której ja korzystałem była ta pozycja:
Chociaż obecnie łatwiej jest poznać motywy korzystając z Internetu. Kiedy widzę, że jakiś motyw wychodzi mi wyjątkowo kiepsko, to zaznaczam go w opcji nauki na chess.comie i dostaję zadania jedynie z tym motywem.
Taktyczna gra w szachy to zbiór kilkudziesięciu motywów i na początek polecam przerobić każdy z nich oddzielnie!
Wystarczy zaznaczyć, który motyw chcemy ćwiczyć oraz trudność zadań i możemy lecieć z treningiem.
(Chociaż osobiście i tak jestem fanem książek – skoro tak dużo czasu spędzamy przed komputerem, to warto korzystać z okazji, aby oszczędzać oczy 😉 )
Jeżeli już zaznajomiłeś się z wszystkimi motywami to czas przejść do…
Trening zmysłu taktycznego
Kiedy rozwiązujesz zadania z działu „widełki”, to łatwo jest wpaść w rutynę – patrzysz na kolejną pozycję i bezmyślnie szukasz kolejnych widełek. To jest dobre na początek, ale przecież w partii nie wiemy czego się spodziewać.
To nas prowadzi do pewnego rodzaju symulacji – we właściwym treningu powinieneś dostawać pozycję nie wiedząc jaki motyw się w niej kryje!
Taki system treningu masz dostępny na:
chess.com
chesstempo.com
lichess.org
Jak widać problemu z materiałami do nauki zdecydowanie nie ma. Te strony udostępniają dziesiątki tysięcy zadań całkowicie za darmo.
Problemem może być jedynie motywacja do treningu i znalezienie czasu na trening. Ponieważ tutaj liczy się systematyczność – zrób codziennie 30 minut treningu taktycznego, a po kilku miesiącach będziesz się dziwił jak mogłeś kiedyś tak mało widzieć!
Pamiętaj, że trening taktyczny to maraton, a nie sprint. Na dowód załączam screen z progresu mojego ucznia, który od poziomu mocno początkującego (podstawki) przeszedł do poziomu zawodnika, który „jest w stanie podyskutować” (rzadko podstawia i całkiem sporo widzi):
Strategia
Muszę przyznać, że jest to zdecydowanie najtrudniejszy do wytrenowania aspekt szachów, ponieważ w dużej mierze opiera się na wiedzy i doświadczeniu. Przeciwnie np. do liczenia wariantów, które głównie opiera się na umiejętnościach, które w stosunkowo krótkim czasie można podszkolić.
Gra w szachy to głównie planowanie – konstruowanie „listy rzeczy do zrobienia”, której realizacja poprawi naszą pozycję. Ale skąd wiedzieć, gdzie dana figura stoi dobrze? Gdzie powinniśmy atakować? Które figury powinniśmy wymieniać?
Początkujący szachista powinien przede wszystkim starać się kombinować „na chłopski rozum” i w międzyczasie poszerzać swoją wiedzę. Kiedy znasz dużo typowych planów gry, to wtedy łatwiej jest wymyślać kolejne!
Trening strategii koniecznie należy zacząć od poznania algorytmu oceny pozycji. Jest to checklista, która pozwoli Ci wyłapać najważniejsze aspekty danej pozycji. Dzięki takiej analizie będziesz wiedział co należy poprawić, gdzie atakować oraz co kombinuje przeciwnik.
Kiedy już wiesz jak oceniać pozycję to czas zabrać się za zdobywanie wiedzy, która pozwoli Ci ten proces doskonalić. Tutaj nie ma wielkiej filozofii. Trzeba po prostu czytać, oglądać, przerabiać co się da!
W tym miejscu nie mogę nie podać przykładu, który został wykorzystany w pierwotnej wersji artykułu:
Na pewno każdy z Was, śledząc partie arcymistrzów miał taką sytuację: oglądam partię i nagle zostaje wykonany ruch, na pierwszy rzut oka, kompletnie bez sensu. _____________________________________________________________
Posunięcie białych Spróbujcie odgadnąć ruch oraz ideę GMa Aleksieja Jermolińskiego (rozwiązanie na końcu artykułu) ______________________________________________________________
Jednak po kilku kolejnych ruchach okazuje się, że była to bardzo błyskotliwa oraz logiczna idea.
I wtedy zaczynam się zastanawiać, dlaczego ja na to nie wpadłem? Odpowiedź jest banalnie prosta – arcymistrz prawdopodobnie widział już wcześniej podobny manewr lub podobną ideę, którą zastosował we własnej partii.
Ja tej wiedzy nie miałem, więc nie byłem wstanie wpaść na ten pomysł.
Oczywiście to nie jest reguła, czasem zdarzają się nam „przebłyski geniuszu”. Istota treningu leży w tym, aby przebłyski zamienić w normę.
Jakie materiały są potrzebne do nauki gry strategicznej? Oczywiście odpowiednie książki, po których przerobieniu nasza głowa zostanie nabita wieloma sposobami znajdywania najlepszego planu gry w każdej pozycji.
Oczywiście istnieje cała masa innych książek na ten temat. Jeżeli macie jakieś sugestie, to piszcie w komentarzach!
Liczenie wariantów (nie wybacza!)
Nawet najlepszy plan trzeba w odpowiedni sposób zrealizować, a do tego praktycznie zawsze niezbędne jest dokładne policzenie wariantów. Zabawne jest to, że jest to jeden z najprostszych aspektów szachów. Algorytm jest naprawdę banalny, ale niezwykle trudny w praktyce!
Ważne jest to, że…
Błędy w liczeniu wariantów mszczą się natychmiastowo!
2. Posunięcie białych Spróbujcie znaleźć najlepszą kontynuację dla białych! (odpowiedź na końcu artykułu)
Na pewno każdy z Was miał podobną partię, którą zremisował, albo przegrał mimo posiadania dużo lepszej pozycji.
Algorytm liczenia wariantów można zawrzeć w kilku punktach:
Wybór posunięć kandydujących (czyli posunięć, które wydają nam się ciekawe)
Przeliczenie każdej propozycji i zakończenie danego wariantu oceną
Zagranie tego posunięcia, które prowadzi do najlepszej pozycji
Jeżeli żadne z pierwotnie wybranych posunięć nie prowadzi do dobrej sytuacji to należy wrócić do punktu pierwszego i wybrać inne kandydaty
I tak do skutku!
Szerzej opisałem liczenie wariantów w moim kursie „5 kroków do wyższego poziomu gry” oraz w nagraniu:
Przy tym aspekcie gry w szachy nie mogę nie zwrócić uwagi na niezwykle istotną sprawę – wyobraźnię!
Praktycznie niemożliwe jest liczenie wariantów na sensownym poziomie, jeżeli nie jesteśmy w stanie „zobaczyć” jak pozycja będzie wyglądała po kilku ruchach.
U większości szachistów ta umiejętność pojawia się niejako naturalnie po ćwiczeniach praktycznych – graniu partii, w których przecież staramy się przewidzieć te kilka posunięć naprzód.
Jeżeli natomiast masz z tym problem, to warto poćwiczyć na zadaniach, które łatwo możesz skonstruować sam. Oczywiście trzeba je wykonywać w pamięci (jeżeli nie jesteś w stanie robić tego w głowie, to ustawiaj sobie pustą szachownicę i rozwiązuj patrząc na nią – ale zawsze w pierwszej kolejności postaraj się rozwiązać zadanie w głowie!).
Przykłady zadań na wyobraźnię:
Jakiego koloru jest pole?
g2
a7
c1
Na jakie pola może się ruszyć goniec? (podaj przekątne)
b2
a4
f3
Jak biały hetman może zaszachować czarnego króla bez bycia zbitym? (podaj wszystkie możliwości)
B: Hb2, Cz: Kd6
Końcówki
Właściwie każdy szachista zaczyna naukę gry w szachy od końcówek. Są to proste maty hetmanem, wieżą itp. Co zabawne (albo tragikomiczne?) spora część szachistów zatrzymuje się na tym poziomie, a to jest ogromny błąd.
W jaki sposób podejść do końcówek?
Końcówki teoretyczne
Tutaj nie ma wielkiej finezji – jest pewna baza pozycji, które każdy szachista powinien sobie przyswoić, aby wiedzieć jak odpowiednio zareagować. Oczywiście bezsensowne było pójście „na hurra” i wkuwanie kilkuset pozycji.
Polecam zacząć od podstaw, a później przerabiać sobie przykładowo 3 teoretyczne końcówki w tygodniu (ale tak, że „obudzony w środku nocy” jesteś w stanie powiedzieć jak należy grać!). Wysiłek będzie niewielki, a po roku mamy już naprawdę porządną wiedzę teoretyczną.
Końcówki praktyczne
W mojej ocenie najlepszym sposobem jest rozgrywanie takich pozycji „do gołych króli”. Część graczy wychodzi z założenia, że jak walka nie została rozstrzygnięta w debiucie, ani grze środkowej to trzeba podpisać remis i grać kolejną.
Natomiast w swojej karierze wielokrotnie wygrywałem (a też przegrywałem!) końcówki, gdzie silnik twierdził, że jest kompletnie remisowo.
Pamiętajcie, że gra w szachy dzieli się na trzy fazy: debiut, grę środkową i końcówkę, a każda z nich jest bardzo ważna!
Debiut
To jest element gry, który chyba najbardziej „rozgrzewa” amatorów. Oczywiście wiedza debiutowa jest niezbędna, aby myśleć o jakimś poważnym poziomie gry w szachy, ale też nie jest to jedyne, co się w szachach liczy.
Moim zdaniem początkujący amator powinien przyswoić sobie wiedzę z mojego artykułu „repertuar debiutowy w godzinę”, a dopiero kiedy przejdzie na jakiś sensowny poziom może tę wiedzę rozbudowywać.
(W końcu nic nam nie da znajomość 20-toruchowych wariantów, kiedy podwalimy figurę w 21-ym ruchu…)
Natomiast jeżeli jesteś już szachistą z poważnym stażem, to Twoja praca nad debiutem powinna być złożona z kilku punktów:
Jeżeli natomiast jesteś leniuchem, to możesz skorzystać z moich kursów debiutowych, wtedy masz gotową wiedzę podaną na tacy.
Motywacja do treningu
Nie chcę zabrzmieć jak typowy „kołcz”, ale cała wiedza opisana wyżej, nic Ci nie da, jeżeli nie będziesz sumiennie trenował. Samozaparcie i umiejętność regularnej pracy to cechy trudne do wypracowania, ale możliwe!
Przede wszystkim pamiętaj, że najlepiej jest zacząć delikatnie. Jeżeli natychmiastowo narzucisz sobie 3h treningu dziennie, to po dwóch dniach Ci się odechce.
Ale jeżeli zrobisz 30 minut treningu dziennie, to prawdopodobnie dasz radę utrzymać takie tempo. Najtrudniej jest zacząć!
Więcej o motywacji do treningu (i moich lifehackach) możesz przeczytać w tym artykule.
Plan treningowy
Pisząc te słowa jestem po moim trzecim razie na siłowni i z własnego doświadczenia jestem w stanie stwierdzić, że najtrudniej jest zacząć. Kiedy już się wkręcisz w temat i dużo rozumiesz/umiesz, to wtedy idzie gładko.
Dlatego przygotowałem plan treningowy „od zera do bohatera”, którego realizacja pomoże Ci zacząć – potem będzie już z górki.
Wszystko wyjaśniam na nagraniu:
Ale może jesteś zawodnikiem, który ten etap ma już za sobą? W takim razie weź swoje ostatnie 50 rozegranych partii i zabierz się za analizę, a potem za trening!
Partie przeanalizowane? Trening zrealizowany? Czas zakupić szachowe gadżety i wybrać się na turniej!
Daj znać w komentarzu, czy artykuł był przydatny!
Rozwiązania: 1) 1.Sb1! z planem ataku pionka c6 oraz przestawienia skoczka na pole d2 (do obrony przed groźbą Hf6 i Gxh3)
2) Jest pozycja z mojej partii (D.Czerw-K.Khamidov z Cracovii gr.B 2015/2016) Najlepsza kontynuacja: 1.S:a5 G:f1 2.G:f1 z wygraną Ja uznałem, że warto wtrącić Sc6 „z tempem” – nie wziąłem jednak pod uwagę jedynego ratującego czarne wariantu. W partii: 1.S:a5 G:f1 2.Sc6? G:g2! 3.S:d8 G:f3 z równą grą (partia zakończyła się remisem) jeżeli jesteś zainteresowany szybkim rozwojem to zdecydowanie powinieneś wprowadzić szachowe algorytmy myślenia!