Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Page 22 of 23

Jak usystematyzować swój trening?

Właściwie na to pytanie chciałoby się odpowiedzieć prosto – „Weź się za siebie i trenuj regularnie”. Jednak wszyscy wiemy, że nie jest to takie proste.

Prawie każdemu zdarzyła się taka historia:

Grasz turniej i idzie Ci wyjątkowo marnie. Kończysz turniej z wynikiem dużo poniżej miejsca startowego i ze stratą kilkudziesięciu „oczek”.
Jeszcze przed ostatnią rundą sam siebie zapewniasz: „Po turnieju biorę się za szachy porządnie”. I tak rzeczywiście jest. Wracasz do domu. Bierzesz książkę, rozwiązujesz zadania.
Najpierw codziennie, po tygodniu jesteś przemęczony więc rozwiązujesz co drugi dzień. Po dwóch tygodniach masz już zadań „po dziurki w nosie”, więc robisz tydzień wolnego.
Tydzień przeradza się w dwa, a potem w trzy. Skutkiem tego jest kolejny słaby występ turniejowy.
W tym artykule przedstawię kilka porad, które pozwolą Ci uniknąć „słomianego zapału”!
Jak usystematyzować swój trening?
1.Plan długoterminowy
2.Plany krótkoterminowe
3.Cele tygodniowe
4.Wypadki losowe
5.Pracuj na czas!

1.Plan długoterminowy

Właściwie nie pomaga on w usystematyzowaniu treningu, raczej poprawia motywację, która jest niezwykle istotna dla ciągłości pracy!

O co konkretnie chodzi?

Chodzi o to, żeby wiedzieć na czym stoisz. Jeżeli Twoim planem długoterminowym jest osiągnięcie tytułu IM to już wiesz, że czeka Cię ciężka praca. Natomiast jeżeli Twoim planem jest zyskiwać 10 oczek na rok i dobrze się bawić na turniejach, to Twój plan treningowy będzie znacznie luźniejszy 🙂

Jak ustalić cel długoterminowy?

Sprawa jest prosta, należy sobie zadać pytania: Co chcę osiągnąć w ciągu dwóch, trzech lub nawet czterech lat?
Ważne jest to, aby cel był realny. Jeżeli masz ranking 1500 i Twoim celem jest osiągnięcie siły gry 2400 w cztery lata, to będzie raczej złudne marzenie, a nie cel 🙂

Co mi da posiadanie celu długoterminowego?

Ustalenie celu długoterminowego jest pierwszym krokiem do usystematyzowania treningów, ponieważ jeżeli wiesz czego pragniesz to jesteś w stanie oceniać swoje postępy lub korygować plan w razie ich braku.
Ranking elo jest tutaj niezwykłym ułatwieniem, ponieważ bardzo łatwo jest nam ocenić postępy, lub ich brak.
Ponadto cel długoterminowy łatwo jest rozbijać na cele krótkoterminowe, co pozwoli Ci ułożyć konkretny (np.tygodniowy) plan treningowy.

2.Plany krótkoterminowe

Jeżeli plan długoterminowy jest szczytem góry to plany krótkoterminowe są drogowskazami, które wyznaczają dalszą drogę!

Jak dowiedzieć się co powinienem trenować?

Tutaj sprawa jest dużo trudniejsza, dlatego rozwinąłem ją w dwóch artykułach:
Kiedy już będziesz wiedział co i jak powinieneś trenować to należy ustalić…

3.Cele tygodniowe

Czy muszą być tygodniowe?

Oczywiście nie, wszystko zależy od preferencji. Mi łatwo jest przewidzieć dostępną ilość wolnego czasu na konkretny tydzień, dlatego układam tygodniowe plany treningowe.
Jeżeli Twoje zajęcia odbywają się zawsze w tych samych godzinach, to możesz układać plan na dwa, trzy lub nawet cztery tygodnie.

Co powinienem trenować w tym tygodniu?

To możesz ustalić na podstawie planu krótkoterminowego. Np.Twoim planem na dany miesiąc jest rozwijać rozumienie gry pozycyjnej, końcówek i nauka Obrony Sycylijskiej.
Twój plan tygodniowy może wyglądać tak: przerabianie „Tajemnice gry pozycyjnej”, ćwiczenie teoretycznych końcówek z komputerem, analizowanie partii z „Eksperci przeciwko Sycylijskiej”.
Potem ustalasz kiedy i ile czasupoświęcisz na dane zagadnienie.

Jak kontrolować swoje tygodniowe postępy?

Najlepiej jest ustalić konkretne dni, w które zajmiesz się szachami, pomocnym narzędziem może być też trello.com.
Jest to narzędzie pozwalające nam stworzyć listę zadań, przydaje się nie tylko w planowaniu treningu szachowego, ale także w nauce i wielu, wielu innych dziedzinach.
Przykładowa, tygodniowa lista kontrolna:
Przykładowa, szczegółowa lista kontrolna:
Ja jednak preferuję pierwszy sposób. Dlaczego? Odpowiedź w dalszej części artykułu.

4.Pomijaj maksymalnie jeden dzień!

Wszyscy jesteśmy ludźmi i czasem zdarzają się wypadki losowe, przez które musimy ominąć jeden dzień.
Przykładowo: ustaliłeś treningi na poniedziałek, czwartek, sobotę i niedzielę.

Czy stanie się tragedia jeżeli ominiesz jeden dzień?

Zdecydowanie nie. Jeżeli jednak ominiesz czwartek, a potem sobotę to w niedziele już będziesz rozleniwiony i cały tydzień okaże się być straconym
Dlatego właśnie można opuszczaćmaksymalnie jeden dzień!

5.Pracuj na czas!

Większości nas kojarzy się to z grupką robotników, którzy mają „przerwę od przerwy” i marnymi efektami ich pracy.

Czy w treningu szachowym jest podobnie?

Według mnie nie, ponieważ jak mogliście zauważyć na pierwszym obrazku z tego artykułu ustaliłem sobie ile godzin tygodniowo chcę poświęcić na daną dziedzinę. (Nauczyciele zadbali jednak o to, żeby poświęcił więcej niż zakładałem…)

Dlaczego preferuję ten model pracy?

Ponieważ dzięki temu łatwiej jest mi ustalić tygodniowy plan treningowy. Najlepiej omówić to na przykładzie.
Załóżmy, że wiem, że w poniedziałek będę miał wolne dwie godziny.
Łatwiej mi będzie ustalić: w poniedziałek przez godzinę robię kombinacje i przez godzinę przerabiam „Graj jak arcymistrz”, niż: w poniedziałek zrobię 30 kombinacji i przerobię jeden rozdział książki. Dlaczego? Bo nie wiem, czy zrobienie 30 kombinacji zajmie mi godzinę, a może pół godziny?
Przez takie rozbieżności ciężko jest ustalić plan i ciężko jest wykorzystać czas w pełni.
Dlatego polecam „pracę na czas”!
Ktoś może mi jednak zwrócić uwagę: „jeżeli będę miał ustaloną ilość to łatwiej mi się jej trzymać, a jeżeli ustalę sobie czas to: przez pół godziny porobię kombinacje, przez pół godziny poprzeglądam internet, a przez kolejne pół pogadam przez telefon”.

Jak uniknąć tych rozpraszaczy?


Odpowiedź jest prosta, przed rozpoczęciem treningu wyłączcie internet i telefon. Wasza produktywność momentalnie wrośnie, a ustalony czas spożytkujecie na szachy w stu procentach!

Myślę, że zastosowanie tych pięciu punktów jest wystarczające, aby Wasza praca była systematyczna, a przez to maksymalnie efektywna!
Kto umie matować G+S? 🙂

5 powodów, dla których kocham szachy

Często, kiedy rozmowa schodzi na temat hobby, znajomi mnie pytają: „Jak ty jesteś w stanie siedzieć tyle godzin przy szachownicy gapiąc się w te figury?”.

Przychodzi mi wtedy mnóstwo na myśl mnóstwo argumentów, którymi mogę odpowiedzieć.
Postanowiłem wybrać pięć najważniejszych i podzielić się nimi ze wszystkimi, którzy czytają mojego bloga.

1.Podróże

W czasie ostatnich wakacji byłem „w trasie” ponad miesiąc. Udało mi się odwiedzić kilka polskich miast (Rewal, Ustroń, Jastrzębie-Zdrój, Iwonicz-Zdrój), a także kilka zagranicznych (Cieszyn,Orlova). Gdyby nie szachy to nie miałbym okazji do odwiedzania tych miejsc. A to tylko w jedne wakacje!

Podczas mojej całej „kariery” zwiedziłem dużą część Polski, ale też kilka innych państw! A moja przygoda z szachami potrwa jeszcze wiele lat, w ciągu których, mam nadzieję, uda mi się kontynuować swoje podróże.

Kiedy w rozmowach z „nieszachistami” chwalę się ilością moich wyjazdów to wszyscy patrzą na mnie jak na wariata. Dlaczego?

Bo dla większości z nich turniej szachowy to siedzenie od rana do wieczora w ciszy przy szachownicy. Natomiast rzeczywistość jest zgoła inna!

Turnieje to nie tylko ślęczenie przy desce, co nawiasem mówiąc też jest niezwykle przyjemne, ale także zwiedzanie ciekawych miejsc, poznawanie innych kultur oraz oczywiście poznawanie nowych, interesujących ludzi.

blank

Pamętajmy, że podróże kształcą!

W czasie swoich wyjazdów wiele razy musiałem mierzyć się z problemami, typu: ostatni bus mi uciekł, jestem w obcym mieście i muszę jakoś wybrnąć z sytuacji.

Oczywiście wtedy nie było mi do śmiechu, ale z perspektywy czasu wiem, że właśnie takie przygody nauczyły mnie pewnego typu zaradności życiowej.

Kontakt z ludźmi z zagranicy to także nauka języków. Nie oszukujmy się, trzy lekcje angielskiego w tygodniu, gdzie uczeń wypowiada się maksymalnie przez 10 minut (jeżeli akurat jego nauczyciel weźmie do odpowiedzi) nie nauczą swobodnego prowadzenia rozmowy w języku obcym.

Ja sam nie jestem poliglotą, ale dzięki odbytej praktyce nie obawiam się ustnej matury z angielskiego!

2.Brak nudy

Ten punkt tyczy się chyba każdej pasji, ponieważ jeżeli coś kochamy to poświęcamy na to każdą wolną chwilę.

Ja jestem dosyć pracowitym człowiekiem, w tym roku szkolnym sporo czasu zajmują mi przygotowania do matury jednak zawsze udaje mi się znaleźć czas na szachy.

Brak nudy jest też mocno powiązany z punktem pierwszym, ponieważ wakacje/ferie zawsze wiążą się dla mnie z wyjazdami na turnieje, a dzięki temu na nudzenie się nie mam po prostu czasu 🙂

3.Nauka

Na ten temat powiedziałem już trochę w punkcie pierwszym, ale poza zaradnością życiową, nauką języków jest też wiele innych dziedzin, które szachy rozwijają.

Radzenie sobie ze stresem.

Kiedy w grę wchodzą nagrody lub awans do Mistrzostw Polski to pojawia się stres. Można by powiedzieć, że jest to minus szachów, ja jednak uważam to za ogromny plus, ponieważ dzięki temu, że regularnie znajduję się w stresowych sytuacjach to automatycznie sobie wyrabiam mechanizm zwalczania stresu.

Kiedy byłem jeszcze w gimnazjum to na jednym ze zgrupowań Kadry Juniorów Województwa Lubelskiego pojawili się studenci w poszukiwaniu królików doświadczalnych. Okazało się, że panowie chcą przeprowadzić badania na temat presji w sporcie.

Jako odważny gimnazjalista zgłosiłem się na ochotnika 🙂

Zostały mi przyczepione różne urządzenia (nie znam się, ale chodziło o mierzenie pulsu itp.). Potem na ekranie laptopa pokazano mi dwa słupki (zielony i czerwony), im bardziej się stresowałem tym wyższy był czerwony, im mniej – zielony.

Potem grałem partie blitza (z tego co pamiętam z Marcinem Molendą, ale mogę się mylić). Studenci zauważyli, że nerwowo ruszam nogą, poradzili mi, abym starał się być w jak największym bezruchu. Momentalnie słupek zielony poszybował w górę! W ten sposób nauczyłem się jednej z technik radzenia sobie ze stresem.

Kolejną ważną cechą, którą uczą szachy jest branie odpowiedzialności za swoje decyzje.

W piłce nożnej jeżeli drużyna straci bramkę to ciężko wskazać jedną winną osobę, przez co łatwo jest zrzucić z siebie odpowiedzialność za popełniony błąd.

W szachach jest inaczej, przegrałem = grałem słabo, jest to tylko i wyłącznie moja wina.

Mam też wrażenie, że szachy bardzo pomagają w nauce w szkole: rozwój kreatywności, logicznego myślenia to są cechy, które są niezwykle przydatne.

Osobiście nie przypominam sobie, żebym miał problemy z fizyką, czy znienawidzoną przez wielu uczniów matematyką.

Może jest to zasługa tego, że babcia (księgowa), kiedy byłem jeszcze przedszkolakiem, to zamiast czytać mi bajki uczyła mnie dodawać w słupkach 🙂

Może jednak jest to zasługa szachów, które rozwinęły we mnie kreatywność oraz logiczne myślenie!

Na temat tego czego szachy uczą można by napisać całą książkę, ja napisałem tylko o rzeczach według mnie najważniejszych.

Dzielcie się w komentarzach tym co zawdzięczacie szachom!

4.Sposób na życie – jestem kimś

Owszem w Polsce jest mało osób, które żyją tylko i wyłącznie z szachów. Mimo, że ja nie należę do tej grupy szczęśliwców to i tak jestem zadowolony, że coś robię w życiu.

Zbliżająca się matura wywołuje w niektórych moich kolegach i koleżankach z klasy prawdziwy lęk. Dlaczego? Nie chodzi tutaj bynajmniej o strach przed oblaniem matury (to jest raczej trudne, przy tak niskim poziomie trudności).

Chodzi o strach przed przyszłością, ponieważ koniec szkoły oznacza przymus zdecydowania co się chce w życiu robić. Ja swoje powołanie odnalazłem już lata temu i wiem, że moja przyszłość jest nierozerwalnie połączona z szachami!

5.Radość z grania

Chyba najważniejszy z tych punktów. Grając partię czuję się niemalże jak artysta w transie. Owszem czasem wychodzą mi wątpliwej jakości „dzieła”, ale z tych także jestem w stanie wyciągać coś dobrego.

Ale nie gramy po to, żeby przegrywać! Najbardziej cieszą wygrane.

A przede wszystkim partie, których nie powinniśmy wygrać!

Partią, która przychodzi mi na myśl jest partia Frantisek Kraus-Paweł Kowalczyk z Openu Orlova 2015

blank

Ostatni ruch czarnych to 54…Wh6+ na co grający białymi odpowiedział 55.Ka5??

Jeden z niewielu motywów, po których można było przegrać tą partię białymi. Radość grającego czarnymi można sobie tylko wyobrazić 🙂

Sam miałem kilka podobnych partii, po których wygraniu uśmiech nie schodził mi z twarzy przez następne kilka godzin.

Nie byliście w stanie uwierzyć własnym oczom, że Pawłowi udało się wygrać tamtą pozycję? To zobaczcie pozycję z partii Wojciech Swatek- Dawid Czerw

blank

Pozycja na pierwszy rzut oka przegrana dla czarnych i tak jest w rzeczywistości! Zobaczmy jednak jak partia potoczyła się dalej:
28..d4 29.Hf6+ Kd7 30.Sf8+ Kc8 31.He7 Gc6 32.H:f7 Wa7 33.H:e6+ Kb8 34.Hg4 d:c3 35.H:e2 Wa2 36.H:c4 W:d2 37.Sd7+ W:d7 38.H:c3

blank

Niespodziewanie czarne wygrywają przez 38…Hf2! W ten sposób udało mi się wygrać partię, którą chciałem poddać po 28-mym posunięciu 🙂

Na pewno Wam też zdarzyły się podobne partie!


To są powody, dla których ja zakochałem się w szachach, podzielcie się własnymi w komentarzach!

« Older posts Newer posts »

© 2026 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑