Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Tag: dawid czerw (page 1 of 20)

Rozliczenie planów!

Od samego początku istnienia tego bloga mam wzloty i upadki siły twórczej. Ostatnio nie miałem weny na żaden ciekawy wpis, więc blog pomału pokrywał się kurzem.

Jednak już za moment będziemy witać kolejny rok, więc należałoby się rozliczyć z poprzednim. Stali czytelnicy zapewne pamiętają, że moje postanowienia spisałem w artykule – dla odświeżenia LINK.

Rozliczenie planów

Postanowienie I – zagrać 80 partii (ze średnim rankingiem przeciwników 2200+!)

Tutaj udało mi się nawet dosyć solidnie przeskoczyć poprzeczkę – zagrałem 87 partii tempem klasycznym. Co do średniego rankingu to mega zabawna kwestia – według moich obliczeń wyszło 2199,29 😉

Na pierwszy rzut oka można uznać, że wszystko poszło zgodnie z planem – grałem z silnymi zawodnikami (w 2018 roku ta średnia była 120 oczek niższa) i zagrałem dużo partii.

Wydaje mi się jednak, że kilka turniejów było zdecydowanie “do wymiany”. W kilku przypadkach stwierdziłem sobie “a co mi tam – pogram sobie”. Jest to według mnie głupie podejście, bo:

  1. gram ze słabszymi = nie uczę się (a zapewne cofam…).
  2. tracę czas = tracę pieniądze (turniej to koszty same w sobie, a dodatkowo tracę pieniądze, które mógłbym zarobić prowadząc przykładowo zajęcia).

Wniosek:

Powinienem zawęzić turnieje, które “biorę pod uwagę” do tych, które dają mi możliwość zdobycia normy na IM-a. Jestem pewien, że przy takim podejściu średni ranking przeciwników byłby w przedziale 2250-2300. A z kim przystajesz, takim się stajesz!

Postanowienie II – wbić 2350 elo

Tutaj prosta kwestia – zdecydowanie nie zrealizowałem tego celu. W szczytowym momencie 2019 roku byłem notowany rankingiem 2326! Byłem zaledwie 24 oczka (“2 dobre partie”) od realizacji tego postanowienia.

Co poszło nie tak?

Tutaj mogę winić jedynie siebie – w maju postanowiłem skupić się na dokończeniu “grubego” projektu dla chess.com (co w sumie zajęło mi około 300-400h na przestrzeni całego roku) i całkowicie zarzuciłem regularne treningi. Skutek był natychmiastowy, bo do końca wakacji zjechałem już do rankingu 2250… Plusem jest fakt, że wypełniłem “Postanowienie IV – dokończenie tłumaczenia” 😉

Oczywiście pomału “wracam do normalności” i widać pierwsze efekty na grudniowym London Chess Classic zyskałem 11 oczek (pierwszy zysk rankingowy od czerwca!).

Wniosek:

Co za dużo, to niezdrowo. Zdecydowanie powinienem lepiej przemyśleć i lepiej rozplanować pakowanie się w jakiekolwiek projekty.

Postanowienie III – publikacja 12 kursów

Tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia – elegancko rozplanowałem prace nad kursami (spisałem plany i procedury), dzięki czemu “produkcja” idzie mi niezwykle sprawnie.

Do tej pory w moim sklepie (który wystartował w połowie 2019 roku) pojawiło się 16 kursów (5 z poprzedniego roku). Ale gotowych do publikacji mam kolejne 3. Formalnie postanowienia nie wypełniłem, ale jestem zadowolony z efektów 🙂

Projekty, które udało mi się zrealizować, ale ich nie planowałem:

Uzyskanie normy na IM-a

W kwietniu miałem przyjemność brać udział w Katowickiej kołówce, na której zdobyłem drugie miejsce oraz normę na Mistrza Międzynarodowego (pierwszą z trzech wymaganych).

Zdobycie tytułu trenera II klasy

W sierpniu obroniłem pracę “Algorytmy myślenia w szachach” pod kierunkiem p. Waldemara Świcia.

Pierwsze zwycięstwo z arcymistrzem w szachach klasycznych

Pozycja z partii GM Fodor (2533) – FM Czerw (2255) po 33.Ha5-c7??

Uruchomienie własnego sklepu z kursami

Wzięcie udziału w kursie na instruktora w roli wykładowcy

Pewnie parę mniejszych wydarzeń mi umknęło. Zdecydowanie był to dla mnie niesamowicie intensywny rok. Dużo się nauczyłem i mam nadzieję, że kolejny będzie jeszcze lepszy (szczególnie szachowo!).

Żeby rozliczyć się w przyszłym roku to pasuje spisać kolejne postanowienia.

Plany na 2020 rok

I Rozegranie 90-ciu partii przy średnim rankingu przeciwników 2275

Zdecydowanie widzę, że gra w silnych turniejach dużo mi daje. Po rozegraniu kołówki w Lwowie (luty 2019 – zebrałem tam lanie) byłem niezbyt zadowolony, ale jednak poszedłem o kolejny krok w górę.

Dla porównania zagrałem 1 zjazd w lidze szwedzkiej (zawodnicy -2000 elo) i jedyne co zyskałem (szachowo) to zmęczenie i wkurzenie.

Moje wstępne plany startów na 2020 rok:

  1. 10-17.01 Open Praga
  2. 11-22.02 Open Praga / 14-21.02 Open Gratz/ 8-14.02 Kołówka puchar gór opawskich
  3. 9-13.04 Grenke Open
  4. 17-30.05 Indywidualne Mistrzostwa Europy (to jest mega drogi turniej, więc pojadę jak “zasłużę” na poprzednich trzech)
  5. 13-21.06 Open Teplice
  6. lipiec Open Pardubice
  7. sierpień Riga Technical University Open
  8. wrzesień II Liga Seniorów
  9. grudzień London Chess Classic

Brakuje mi jednego turnieju do 90-ciu partii, więc coś się pomyśli dodatkowo 🙂

II Wbicie 2400 elo i dwóch norm na IM-a

Czyli w skrócie uzyskanie tytułu IM-a. Może to wyglądać idiotycznie, bo aktualnie mam 2262 elo, ale w pierwszym kwartale 2019 roku udowodniłem sobie, że przy sumiennym treningu jestem w stanie grać na tym poziomie.

Jestem pewien, że cztery kwartały sumiennego treningu pozwolą mi ten cel uzyskać.

III Publikacja 24 kursów w moim sklepie

Już teraz mam spisane plany na 30 kursów (głównie debiutowe, ale jak macie propozycje to dawajcie znać!), więc myślę, że jest to cel realny.

Tylko tyle i aż tyle – w 2020 roku stawiam na laserową koncentrację 😉

Dlaczego arcymistrzowie nie piszą po Polsku?

Ten artykuł będzie wylewaniem żali oraz z pewnością pojawi się w nim złośliwe generalizowania. Więc jeżeli Ci to nie pasuje to przełącz kanał.

Nie jest tajemnicą, że na rynku brakuje polskich publikacji. Często pytacie mnie o porady w tej sprawie i tutaj bez cienia złośliwości – nie pomagam, bo nie mam jak. Po prostu w wielu tematach nie istnieje dobra książka po polsku.

Na pewnym poziomie nie jest to problemem, w końcu dzieciaki uczą się angielskiego od przedszkola, więc w okolicach gimnazjum można im śmiało podawać angielskie pozycje.

Jednak co na niższym poziomie (u młodszych?), lub co z tymi którzy z językami mają spore problemy?

Oczywiście można stwierdzić “do nauki lenie”, ale to chyba jedynie częściowe rozwiązanie.

Abstrahując od leczenia – skupmy się na przyczynie choroby!

3 powody, dlaczego nie opłaca się tworzyć po polsku:

1.Polska społeczność lubi wymagać, ale nie lubi wspierać.

Być może zastanawia Was fakt, że grupa “Chessbrah” komentuje właściwie wszystkie większe wydarzenia. Dlaczego? Z pewnością GM Hansen i spółka mają z tego dużo frajdy, ale sprawdźmy bardziej materialne powody.

W czasie takiego komentowania na ich konto wpada:

  • kilka tysięcy “subów” (po $2.5 za każdy wpada do streamera – w sumie subskrypcja kosztuje $5)
  • spora ilość dotacji – rzędu kilkaset-kilka tysięcy dolarów (oczywiście większość z nich to parę $, ale “grosz do grosza”)

W ten sposób niepotrzebna jest interwencja związku szachowego, niepotrzebna jest interwencja FIDE, ani żadnej stronki szachowej. Po prostu są ludzie, którzy chcą obejrzeć komentarz do partii na wysokim poziomie, a więc pojawia się twórca, który to dostarcza.

A jaka jest różnica na “polskim rynku”? Jest zapotrzebowanie, są twórcy. Czego brakuje? Pytanie z gatunku retorycznych.

Przykład z brzegu:

W niedzielę infoszach prowadził (kilkugodzinną) transmisję z dogrywki Duda-Xiong – oczywiście kosztowało to czas i jakiś nakład finansowy. Jakie wsparcie dostaje infoszach od fanów?
125zł miesięcznie, czyli tyle co średniej klasy instruktor szachowy zarabia w 2.5 godziny.

Można przypuszczać, że transmisja była beznadziejna i tyle. Jednak oglądało ją około 100 widzów, co zdaje się temu przeczyć.

Dodatkowy przykład:

Ja także prowadziłem transmisję z tej dogrywki. Oto statystyki:

Widać że, ilość widzów jest całkiem spora, ale ilość subów/dotacji to dokładnie 1 😉

Jak myślicie w kolejną niedzielę polscy komentatorzy będą odpalali streama, spotkają się z rodziną, a może przeprowadzą 4h zajęć?

Komedii dodaje fakt, że w mediach społecznościowych pojawiają się komentarze w stylu “musicie”, “powinniście”, “lepiej by było dłużej”.

2. Polacy nie czytają

Statystyki mówią, że 63% Polaków nie przeczytało ŻADNEJ książki w ciągu ostatniego roku.
Skoro nasi rodacy tak rzadko sięgają po literaturę to domyślam się, że tym rzadziej szachiści sięgają po książki szachowe (które do przerobienia wymagają zdecydowanie więcej zaangażowania!).

A może po prostu na całym świecie mało się czyta? Ten artykuł wskazuje, że jesteśmy poniżej “unioeuropejskiej” średniej, więc najpewniej “nie ma dramatu”, ale mogłoby być znacznie lepiej.

Przy tym temacie nasunęła mi się myśl, że ciekawe ile z osób, które pobrały ebooka go rzeczywiście przeczytało.

3.Tylko Polacy mówią po polsku

Oczywiście jest to ogromne generalizowanie, ale musicie przyznać, że polski nie jest zbyt popularnym językiem. Tutaj wchodzi prosta kalkulacja – angielski jest językiem, którym posługuje się według różnych szacunków około 1,5mld osób.
Dla porównania – szacuje się, że 44mln osób posługuje się polskim jako językiem ojczystym. Ile osób uczy się polskiego jako języka obcego? Pewnie mikro-garstka.

Liczby niestety bywają brutalne 🙁

Na koniec polecam przeczytać wpis IM-a Witalisa Sapisa o perypetiach z wydaniem książki – zdzierstwo wydawnictw i “chytre” podejście potencjalnych czytelników to jakiś dramat.

Więc kiedy arcymistrzowie emigrują, wydają książki po angielsku, uczą po angielsku to nie ma co ich obrzucać błotem, tylko lepiej się cieszyć, że sobie w życiu radzą!

Oczywiście mam świadomość, że ten tekst nic nie zmieni w mentalności milionów, ale następnym razem jak zobaczycie, że ktoś robi fajną robotę po polsku to warto mu zarzucić miły komentarz, albo chociaż lajka!

« Older posts

© 2020 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑

FreshMail.pl