Jak już trenować, to porządnie!

Tag: blog szachowy (Page 1 of 3)

Szachy XXII wieku

Niewątpliwe możemy stwierdzić, że żyjemy w ekstremalnie ciekawych czasach. Zauważyliście w ogóle, że 20% XXI wieku już za nami? Ja jakoś wcześniej sobie tego nie uświadomiłem, to chyba niezła oznaka tego, że życie mocno przyspieszyło.

Jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałem moją, szachową przygodę, grywało się turnieje na zegarach, które przyspieszały przy mocniejszym uderzeniu. A 30-40 lat temu gra bez zegara to nie było nic niezwykłego!

Świat się zmienia i szachy nie pozostają w tyle. Zastanawialiście się kiedyś jaka czeka nas przyszłość? Jak szachy będą wyglądały za kolejne 15 lat?

Treningi

Jestem stuprocentowo przekonany, że pierwszą “ofiarą” rozwoju szachów będą klasyczne treningi szachowe, gdzie trener przyjmuje ucznia w swoim domu i spędzają wspólnie czas na doskonaleniu rzemiosła na 64-ech polach.

Wystarczy popatrzeć na to co się ostatnio dzieje na facebooku. Dosłownie codziennie wyskakuje mi post o jakiejś nowo otwartej akademii szachowej on-line.

Oczywiście wpływ ma na to z pewnością pandemia, która odcięła wielu instruktorom możliwość zarabiania “na żywo”. Jednak myślę, że taki stan rzeczy się utrzyma, bo to po prostu wygodniejsza metoda (dla obu stron!):

  • oszczędność czasu rodzica na czekaniu pod drzwiami salki szachowej
  • oszczędność czasu (i pieniędzy) na dojazdach
  • możliwość “przebierania” w ofertach trenerów z całego kraju, a nawet świata

To zaledwie kilka plusów treningów on-line, a istnieje ich zapewne jeszcze więcej!

Faktem jest, że zajęcia przez “neta” kiepsko sprawdzają się u młodszych dzieci, bo łatwo się one rozpraszają. Chyba realny jest model, w którym zajęcia w przedszkolach/nauczaniu początkowym będą normą, ale wszelkie “poważne” treningi będą już przeprowadzane przez internet.

(Tak przy okazji – porównajcie sobie ile czasu się schodzi na ustawianiu pozycji na zwykłej szachownicy, a ile na elektronicznej!)

Kluby

Idąc tropem poprzedniego punktu wydaje się, że klub też można przenieść do Internetu!

Treningi – prosta sprawa!

Turnieje sparingowe – jak najbardziej!

Integracja – dlaczego nie?

Nigdy nie prowadziłem klubu szachowego, ale wydaje mi się, że kwestią czasu jest migracja do wirtualnego świata. Chociaż tutaj mam pewne wątpliwości związane z moimi obserwacjami zza granicy.

O co chodzi?

Jeżeli chodzi o kluby nastawione na efekt, czyli rozwój zawodników i wygrywanie lig/turniejów – tutaj nie mam najmniejszych wątpliwości. Z pewnością migracja nastąpi już w najbliższym czasie.

Co do klubów amatorskich (nastawionych na miło spędzony czas ze znajomymi i zabawę szachami), to przeniesienie działalności do Internetu może być kłopotliwe.

W końcu ciężko będzie wytłumaczyć żonie, że przez ostatnie 10 lat jeździłeś w każdy weekend na ligę, podpisywałeś remis po 10-ciu ruchach i szliście na piwo do baru 😉

Tutaj muszę przyznać, że jestem niezwykle ciekaw jak sytuacja się rozwinie!

Rozgrywki

Chyba najtrudniejszy (i zarazem najsmutniejszy) temat. Obstawiam, że jeszcze kolejne kilkadziesiąt lat rozgrywki “na żywo” będą poważniej traktowane niż dowolny turniej w Internecie.

Chodzi o nagrody? Nie, w końcu to jest kwestia “obrotności” organizatora.

Chodzi o atmosferę? Być może, chociaż ciężko mi sobie wyobrazić, żeby jakiś arcymistrz stwierdził, że brakuje mu tłumu amatorów dyszących mu w kark podczas nerwowej końcówki partii 😉

Chodzi o przyzwyczajenie? Pewnie tak, chociaż na upartego można kupić automatyczną szachownicę, która przestawia samodzielnie ruchy, a nasze odpowiedzi automatycznie przekazuje do komputera.

Oczywistym jest, że chodzi o oszustów. Już abstrahując od ostatnich wydarzeń na polskiej scenie. Niewątpliwe jest, że zawodnicy o mizernych zasadach moralnych będą wykorzystywali nadarzające się okazje do “zabłyśnięcia”.

Czy istnieją rozwiązania?

Oczywistym pomysłem jest selekcja zawodników, ale to przynosi efekty jedynie połowiczne. Zdecydowanie ogranicza liczbę oszustów, ale jednak zdarzały się przypadki arcymistrzów oszukujących np. na chess.com.

Kiedyś napisałem artykuł o tym na co warto zwrócić uwagę podczas organizacji zawodów “na żywo”. Co w takim razie należałoby zrobić, aby zorganizować “idealny” turniej on-line?

Kontrola tożsamości

Myślę, że jest to absolutnie podstawowy punkt wyjścia, który mocno ogranicza liczbę oszustów. W końcu mało kto jest gotowy zaryzykować reputację (na którą w szachach pracuje się latami!) uczciwego zawodnika, dla wątpliwych korzyści.

W tym punkcie należałoby wprowadzić podobne obostrzenia jakie chess.com ma dla zawodników utytułowanych. (Aby dostać darmowe konto premium, trzeba wysłać swoje zdjęcie z trzymanym w ręku dowodem tożsamości.)

Dodatkowym plusem byłaby kontrola “bankowa” – wysłanie wpisowego przelewem z własnego konta bankowego. Nie z konta np. kolegi, bo wtedy istnieje ryzyko, że ktoś się po prostu podszyje podając za kogoś kim nie jest. (Prawnikiem nie jestem, ale wiem, że podlega to pod nieprzyjemne paragrafy. Jednak można komuś oszczędzić dużo sądowej fatygi prostym obostrzeniem.)

Ilość partii

Oczywistym jest, że oszukiwanie w jednej partii ciężej będzie wykryć niż na dystansie kilkunastu gier. Dlatego w moim “idealnym” turnieju byłby wymóg rozegrania 1000 partii na danej stronie.

W ten sposób odsialibyśmy wielu oszustów dzięki:

  • algorytmowi antycheatingowemu, który zbanowałby pewnie 99,99% nieuczciwych graczy
  • inwestycji w czas – w końcu oszust, który musiałby rozegrać 1000 gier (nawet bulletów) straciłby na to ponad 30 godzin!
  • statystyce – jeżeli ktoś na dystansie 1000 partii wbiłby ranking 1900, a na turnieju wbiłby nagle 2300, to od razu byłoby wiadomo komu przyjrzeć się uważniej!

Myślę, że te dwa punkty (łatwe do wprowadzenia!) odsiewają momentalnie zdecydowaną większość oszustów. Oczywiście byłoby to kosztem frekwencji, ale jest to cena, którą warto ponieść, aby ci którzy zdecydują się na przejście przez “odsiew” bawili się lepiej.

Szczególnie w turnieju z poważną pulą nagród.

Kontrola w czasie partii

Niewielkim kosztem można odsiać kolejną grupę nieuczciwych graczy – wymóg udostępniania: obrazu z kamerki, ekranu komputera oraz kamery na cały pokój.

Aktualnie wydaje się to być absurdem (chociaż w Pro Chess League jest stosowane) ze względu na koszt. W końcu mało kto chciałby wyłożyć na start 300 zł na kamerkę (zgaduję, że większość ma już jedną wbudowaną w laptopy).

Jednak szachiści wydają po 800 zł “lekką ręką” na rozegranie jednego turnieju tempem klasycznym. Obstawiam, że za 15 lat zestaw 1 kamerki na monitor i drugiej na statyw będzie normą w sklepach szachowych!

Kamerka, z której korzystam – źródło x-kom
(koszt rzędu kilkuset złotych, a jakość HD!)

Taka ciekawostka – jeden z zawodników na PCL został wykryty jako oszust, bo osoba kontrolująca zawodników zwróciła uwagę na ciągłe zerkanie w bok tego szachisty 😉

Kto wie, może za 30 lat standardem będzie, że aby zagrać w internetowej kafejce będzie trzeba wpłacić kaucję w wysokości np. 5000zł…

To jak to w końcu będzie z tymi turniejami?

Jak widać kontrola zawodników będzie wymagała sporo “gimnastyki” po stronie organizatora, ale myślę, że turnieje też zostaną przeniesione do Internetu.

Zauważcie, że w ciągu ostatnich 20 lat tempo gry jest ciągle zmniejszane. Kiedyś normą były turnieje na 3 tygodnie, albo nawet miesiąc.

Teraz normą stają się 5-rundowe turnieje w weekendy. W niektórych krajach jest nawet ciężko znaleźć 9-rundowego szwajcara rozgrywanego po 1 rundzie dziennie.

Ta tendencja to nie jest przypadek, w końcu mało kto ma czas (i dostępny urlop), aby wybrać się na 2-tygodniowe rozgrywki. Ale rozegrać jedną partię 30’+30” codziennie po pracy? To już brzmi rozsądnej!

A Wy jak obstawiacie? Czy za 15 lat ciężko będzie rozegrać partię poza Internetem? 🙂

(Przy okazji wspomnę, że niedługo rozpocznie się nabór na zajęcia grupowe – kolejna edycja wystartuje od września!)

Realizacja postanowień noworocznych #1

Za nami już większa część stycznia, więc czas na małe podsumowanie noworocznych postanowień. (Pamiętacie jeszcze swoje? 😉 )

W dniach 10-17 stycznia brałem udział w turnieju w Pradze, o którym opowiem Wam w tym wpisie. Wiem, że wielu moich czytelników ciekawi jak mi poszło, ale opowiem też o samej podróży i kosztach związanych z całym przedsięwzięciem.

Jak mi poszło szachowo?

Runda I

W pierwszej partii dobrałem niżej notowanego Antonina Omelkę (1893) i bez większych problemów udało mi się zwyciężyć. Właściwie w całej partii jestem w stanie wskazać jeden moment, kiedy zawaliłem sprawę (zamiast ciut przyjemniejszej mogłem dostać wygraną).

Najciekawszy moment:

Rozwiązanie znajdziecie w sekcji “Rozwiązania”.

Runda II

W drugiej partii zostałem skojarzony z zawodnikiem z Turcji Yapar Nedim (2058). W tej partii zawaliłem sprawę, ponieważ przeoczyłem ciekawy moment, co pozwoliło przeciwnikowi łatwo wyrównać.

Jednak w czasie gry miałem pewien dylemat (co ciekawe nieszachowy): w kluczowym momencie partii myślałem około 30 minut, więc w pewnym momencie przeciwnik zaczął spacerować (to jest norma, ciężko wysiedzieć bite kilka godzin gry).

Ale zagrałem ruch, poszedłem do toalety, wracam – przeciwnika dalej nie ma. W toalecie go nie było, na sali gry też, ani na papierosie – gdzie zniknął to nie mam pojęcia – i tu właśnie pojawia się dylemat.

Zastanawiałem się, czy jest to podstawa, aby zgłosić sędziemu (opuszczanie terenu rozgrywek w czasie partii jest nielegalne). Jeżeli czytam mnie jakiś sędzia to niech da znać co robić w takiej sytuacji. Wątpię, żeby przeciwnik np. poszedł do pokoju sprawdzić pozycję na kompie. Właściwie to żałuję, że nie zgłosiłem, bo ciekawe co by zrobił sędzia.

Jeżeli ukarałby przeciwnika porażką to wydaje się, że to dosyć surowa kara, ale z drugiej strony jak inaczej złapać zawodnika na oszukiwaniu, kiedy nie ma kar za “podstawowe” wykroczenia – ciekawa sprawa.

Kluczowy moment partii:

Jak widać napięcie w centrum jest ogromne – jak rozwikłać sytuację na korzyść białego?

Runda III

W trzeciej rundzie zostałem skojarzony z CMem z Hiszpanii – Llopisem Manuelem (2066). Była to druga runda tego samego dnia. Ustawiłem czarnymi przyjemną pozycję i w pewnym momencie przeciwnik się na mnie rzucił, co poskutkowało wytworzeniem słabości, które łatwo wykorzystałem.

Najważniejszy moment:

Jak zareagować na agresję białego?

Runda IV

W czwartej rundzie wreszcie zostałem zebrany “do góry” i miałem przyjemność zmierzyć się z najwyżej notowanym juniorem z Singapuru: IM-em Lowem Cyrusem (2415). Grałem białymi i niestety popłynąłem w Obronie Grunfelda, przez co skończyłem w ciut gorszej wieżówce.

Jestem jednak niezwykle dumny z mojej gry w defensywie – akurat przed turniejem zacząłem przerabiać “Endgame Play” Aagaarda, więc wiedza przydała się natychmiastowo.

Zdjęcie ze strony organizatora.

Mimo wielu słabości poszedłem na aktywność, dzięki czemu wytworzyłem wystarczającą kontrę do uzyskania remisu.

Kluczowy moment partii:

Jak się bronić, kiedy każdy pion jest słaby? 😉

Runda V

Niestety przez remis (z dobrym zawodnikiem, ale jednak) zostałem dogoniony przez “peleton”, co poskutkowało tym, że ponownie dostałem niżej notowanego rywala. Mój przeciwnik (Maria Koubova 1930) grał białymi niezwykle zachowawczo – w pewnym momencie chciałem nawet poświęcić pionka i jakość za atak, ale nic z tego nie wyszło, bo przeciwniczka nie chciała zaostrzyć akcji 🙁

Finalnie nie udało mi się stworzyć jakiejkolwiek przewagi i partia zakończyła się remisem.

Najważniejszy moment (wariant z partii):

Biały odszedł gońcem z e5 na g3 – jak odpowiedzieć?

Runda VI

“Za karę” ponownie dobierałem i tym razem zmierzyłem się z zawodniczką z Polski (Martyną Wikar – 1978). Przeciwniczka zagrała wariant, którego nigdy wcześniej nie grała, więc zdecydowałem odpowiedzieć tym samym.

Okazało się, że przygotowanie oponentki było najprawdopodobniej jedynie pod wariant, który gram zazwyczaj, bo szybko udało mi się uzyskać dużą przewagę.

Niestety poczułem się zbyt pewnie (człowiek uczy się całe życie, a dalej jest głupi…) i przez kilka nietrafionych decyzji o mało co nie wypuściłem przewagi.

Finalnie na niedoczasie udało mi się zdobyć pionka i przejść do wygranej pozycji:

Sytuacja wydaje się banalna, ale postanowiłem maksymalnie się skupić i dokładnie doliczyć do końca – spróbujcie zrobić to samo 🙂

Runda VII

W nagrodę za wygraną zostałem zebrany “w górę” przez IM-a Milosia Stanovica (2466). Tutaj muszę przyznać, że wykazałem się niezwykłą grą aktorską (oraz całkiem niezłą grą).

Mianowicie w ramach przygotowań do partii zauważyłem, że przeciwnik gra rzadko spotykany wariant (b3 w Sycylu). Uznałem, że nie będzie chciał się bawić w główne warianty i postanowiłem skupić się właśnie na tej opcji.

Moje predykcje rzeczywiście się spełniły, ale nie dałem nic po sobie poznać – miałem opracowane kilkanaście posunięć, ale na trzecim ruchu “zaciąłem” się na 10 minut.

Patrząc na postawę przeciwnika (siedział “rozparty” na krześle i wzdychał znudzony) stwierdzam, że połknął przynętę.

Wariant poszedł mi jak po sznurku i uzyskałem przyjemną “francuskopodobną” strukturę, którą rozegrałem bardzo agresywnie. Jednak przeciwnik bronił się bardzo dokładnie i uzyskałem tylko remis.

Najważniejszy moment:

Pozycja czarnego wygląda podejrzanie, ale jest pion więcej!

Runda VIII

Tutaj zostałem skojarzony z GM-em z Czech Neumanem Petrem (2371), który bezczelnie mnie oszukał w debiucie, przez co dostałem podejrzaną pozycję (a grałem białymi!). W pewnym momencie zaciąłem się na kilkanaście minut, bo nie wiedziałem jak rozwiązać moje problemy i wtedy dostałem od przeciwnika propozycję remisu.

Stwierdziłem, że partia zmierza zdecydowanie w złym kierunku, więc postanowiłem się zgodzić.

Runda IX

W ostatniej rundzie dostałem IM-a Vitezslava Priehodę (2341) – rozegraliśmy typową strukturę izolowanego piona i bez większych kłopotów uzyskałem wyrównanie, a partia zakończyła się remisem.

W czasie partii liczyłem ciekawy wariant i podaję diagram:

Jak czarny ma się wybronić?

Rozwiązania:

  1. 1…f:e4 2.G:f8 W:f8 3.W:d7 e3!!
  2. 1.S:d7 H:d7 2.e:d5 e:d5 3.d:c5 z rozbiciem struktury przeciwnika
  3. 1…W:f7 2.W:f7 W:d4 3.Hf3 Gd6 4.Sd3 W:d3 z wygraną
  4. 1.e4!, aby pozbyć się pionów – im mniej tym łatwiej nieprzegrać.
  5. 1…h6, z planem Wad8 (1…Wad8 nie działa, bo 2.Gh4!)
  6. 1.Sf3 Gf2 2.Se5 g5 3.Sc6+ Kd6 4.S:a5 Kc7 5.a3 Gd4 6.Kc2 Gf2 7.b4 Ge1 8.Kb3 Gd2 9.Ka4 z wygraną
  7. 1…Sh4! 2.G:f8 Sf4 z odbiciem materiału
  8. nic
  9. 1…Kh8, lub Kf8 – byleby nie zbić gońca 😉

PODSUMOWANIE

Grało mi się bardzo przyjemnie i nie popełniałem większych błędów. Niestety zawaliłem dwie partie z niżej notowanymi, przez co zmierzyłem się zaledwie z czterema wyżej notowanymi przeciwnikami.

Do normy było daleko (prawdopodobnie o 1 punkt), ale zdecydowanie widzę postęp w porównaniu do moich “wyczynów” z czerwca-października poprzedniego roku.

Zabawna sprawa jest taka, że skończyłem zawody na 14-tym miejscu, wygrywając lepszą nagrodę niż zawodnik z 10-tego miejsca. (Za 10-te było 80zł, a ja dostałem książkę za 110zł).

Jeżeli chodzi o turniej sam w sobie:

  • szanuję organizatorów/sędziów – wszystko śmigało elegancko i wszyscy zawodnicy zostali nagrodzeni (większość dostała mega spoko prezenty, część symboliczne, ale jednak!)
  • turniej zmasakrował zawodnik z Kuby, który po ośmiu rundach miał osiem punktów!
  • zawody były mocno międzynarodowe – szczerze nie ogarniam jak Czesi to robią, że na ich turniejach pojawiają się ludzie z całego świata

Wyniki turnieju:

Moje wyniki:

Kwestie finansowe

Część szachowej społeczności kompletnie nie ma pojęcia z jakimi kosztami wiąże się granie w szachy, więc trochę pomogę. (Spotkałem się na FB z pytaniem, czy taki turniej zagra się za 4000zł!)

Moje koszta (osobiście oceniam, że turniej w okolicach 1000-1500zł to udany wyjazd):

  • przejazd Lublin-Praga 180zł (Flixbus – czas podróży ~13h)
  • nocleg (airbnb w dwuosobowym pokoju – możesz jeszcze bardziej oszczędzić korzystając z mojego polecenia! LINK) 275zł za 8 dni
  • wpisowe (mam zniżkę za FM-a) ~170zł
  • obiady (restauracje) ~144zł
  • śniadania/kolacje – we własnym zakresie, więc tego nie liczę jako koszt turnieju, bo w domu jem tak samo 😉

Suma: 769zł

Nie zawsze udaje się zagrać turniej w tak śmiesznie niskiej cenie (zazwyczaj wychodzi mi 300-600zł więcej). Ale generalne Czechy są bardzo przystępnym cenowo krajem.

Dalsze plany

Będę aktualizował po każdym wyjeździe w nowym artykule (jeżeli czytelnicy wyrażą chęć, aby takowe powstawały!):

  • Praga Open (13-22.02 – kolejny turniej w tym samym mieście, a jeszcze silniejszy)
  • 13-15.03 liga szwedzka (szukam jeszcze ciekawego turnieju na marzec – jak macie jakieś info, to dawajcie znać)
  • Grenke Open (9-14.04) – drogi turniej (Niemcy), ale jednak duże szanse na normę, zobaczymy, czy inwestycja się opłaci.
  • w maju będę chciał najpewniej zagrać jakąś kołówkę, bo nie widzę ciekawego openu.
  • Open Teplice (12-21.06) – grałem w zeszłym roku i mi się podobało, więc zagram ponownie.
  • lipiec, sierpień – do wyboru do koloru, będę chciał zagrać 3-4 turnieje, ale czekam jeszcze na oficjalne komunikaty, żeby zgrać terminy.
  • II Liga Seniorów (5-13.09)
  • Open Tatry (26.09-3.10)

Plany na październik-grudzień to z pewnością London Chess Classic i jeszcze fajnie jakby się udało zagrać 1-2 inne turnieje.

Wiem, że wielu zawodników (nieletnich) ma problem z wyjazdami na turnieje, bo samemu nie pojadą, a jechanie z trenerem/opiekunem to spory koszt. Dlatego jeżeli ktoś ma ogarniętego (umie zrobić sobie kanapki/ zrobić sobie zakupy) juniora do posłania na turniej, lub chciałby się wspólnie wybrać, to proszę o kontakt (dawidosik11@gmail.com).

W grupie turniej zawsze wychodzi taniej, a i weselej 🙂

Dajcie znać, czy podobają Wam się takie wpisy. A jeżeli ktoś chciałby wesprzeć moje wyjazdy finansowo to zapraszam do mojego sklepu z kursami szachowymi (LINK).

« Older posts

© 2020 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑