Dzisiaj obchodzimy Dzień Matki, dlatego postanowiłem zrobić małe zestawienie. Każda mama ma swoje kultowe powiedzonka, część z nich się sprawdza, a część nie. Pewnie mógłbym wymienić spokojnie kilkadziesiąt, ale dzisiaj odniosę się do trzech, które mają związek z szachami.

1. „Jak już coś robisz, to rób porządnie!”

Pewnie wspominałem o tym na jakimś streamie, ale nie bez powodu ta sentencja znajduje się na głównej stronie mojego bloga. Muszę przyznać, że byłem przeraźliwie leniwym dzieckiem (jak na moje dzisiejsze standardy), a jak wiemy w szachach nie ma sukcesów bez regularnej i systematycznej pracy.

Przez większą część mojej kariery szachowej miałem regularne zajęcia z trenerem dwa razy w tygodniu, które były moim głównym treningiem. Mogę śmiało stwierdzić, że gdyby nie one to zapewne zatrzymałbym się na poziomie drugiej lub pierwszej kategorii. Niestety, ale mój trening samodzielny pojawiał się najczęściej jedynie wtedy, kiedy dostawałem solidne lanie na turnieju…

Można sobie gdybać, ale zapewne gdybym zrozumiał, że „mama miała rację” wcześniej to teraz walczyłbym o GM-a, zamiast o IM-a 😉

Więc prosta porada, szczególnie dla młodych szachistów – jeżeli mama mówi, że „bez pracy daleko nie zajdziesz” to ma rację!

2. „Szachy są ważne, ale nauka jest najważniejsza!”

Prawdą jest, że zawodowym graczem zostaje może 1 osoba z rocznika. Najpewniej ma to związek z punktem pierwszym, ale jednak ryzykownie byłoby odpuścić wszystko inne i skupić się na szachach.

Może to zabrzmieć podejrzanie z ust gościa, dla którego szachy stały się sposobem na życie, ale rzeczywiście wydaje mi się, że nauka to podstawa.

Zapewne znajdzie się paru delikwentów, którzy stwierdzą: „eee tam, a na co mi to! W życiu i tak do niczego mi się całki nie przydadzą!”. Prawda, chociaż nie do końca – nigdy nie wiesz co Ci się w życiu przyda, więc lepiej wiedzieć więcej niż mniej.

Mnie zawsze widziano w jakimś „inżynierskim” zawodzie, ponieważ dobrze ogarniałem matmę, fizykę ale miałem spore problemy z językami obcymi i naszym rodzimym.

Co zabawne teraz pracuję dla zagranicznej firmy, gdzie „bez angielskiego ani rusz” oraz masowo produkuję tłumaczenia/nagrania i artykuły!

A z matmy najczęściej korzystam porównując ceny w sklepie…

3. „Wyszedłbyś na dwór!”

Nie ukrywam, że od lat jestem maniakiem komputerowym. Myślę, że spokojnie można liczyć moje godziny spędzone przed monitorem w tysiącach, jeśli nie dziesiątkach tysięcy.

Metin2, Plemiona, Cywilizacja, Ogame, Lol, Twierdza, Heroes – mogę tak wymieniać bez końca. Gdybym tylko przeznaczył połowę czasu, który zmarnowałem na granie, na trening to pewnie byłbym już w okolicach 2700.

A gdybym chociaż przeznaczył połowę tego czasu na jakiś inny sport to pewnie byłbym w okolicach 2500 😉

Niestety, ale dopiero teraz ogarnąłem, że to „wychodzenie na powietrze” nie jest takim głupim pomysłem. (Od czasu zostania zawodowym trenerem przytyłem już 10kg…) „Mądry Polak po szkodzie”.

Ciekawe jakie jeszcze porady mamy okażą się prawdą, aktualizacja za rok 😉