Jakiś czas temu natknąłem na świetny (jak zwykle!) artykuł Bartka Popiela na temat Prawa Parkinsona. Wszyscy wiemy, że życie naśladuje szachy i tutaj po raz kolejny mamy potwierdzenie.

Parkinson postawił swoją tezę „Praca rozszerza się tak, żeby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie”, próbując wyjaśnić fakt, że praca w urzędach (i nie tylko) jest wykonywana w „najpóźniejszym, możliwym terminie”.

I nagle mnie olśniło.

Przecież dokładnie tak jest w szachach!

  • gram 3’+0” w necie? – zagram całą partię „na luzie”
  • gram 3’+2” na żywo? – spokojnie zagram całą partię
  • gram 90’+30” na żywo? – spokojnie zagram całą partię, ale zużyję 30 razy więcej czasu!

Jak widzicie jest to idealny przykład zastosowania Prawa Parkinsona. Niezależnie od ilości dostępnego czasu – szachiście i tak go zabraknie (w dużym uproszczeniu).

Czym jest niedoczas?

Według mnie jest to jeden z najczęściej pojawiających się problemów u rozwijających się szachistów. Na początku kariery jest łatwo: „mało widzę = potrzebuję mało czasu na zastanowienie”.

Jednak trenujący szachista z czasem widzi coraz więcej, a co za tym idzie jego rozmyślania pożerają coraz więcej czasu. I wtedy pojawiają się problemy z niedoczasami!

Jakie są konsekwencje sytuacji, gdzie ja mam na zegarze „sekundy”, a przeciwnik godzinę?

  • przegrywam wygrane pozycje – będąc pod ogromną presją czasu ciężko jest realizować przewagę, a szczególnie w sytuacji, kiedy przeciwnik komplikuje pozycję!
  • frustracja – w końcu trenuję, widzę więcej, a jednak ranking nie rośnie 🙁
  • stres – zamiast myśleć o dobrym ruchu, to mam w głowie „graj szybciej, bo znowu przegrasz na niedoczasie”

Brzmi znajomo? Zapewne każdy szachista przechodził przez to w pewnym momencie kariery. Niestety, ale obawiam się, że spora część szachistów nigdy nie wychodzi poza poziom „mocno początkujący” właśnie przez niedoczasy.

Jak radzić sobie z niedoczasami?

Trening liczenia wariantów

Chyba nie ma bardziej czasochłonnej czynności w czasie partii. Liczenie wariantów to zmora wielu szachistów. Głównie przez to, że jest to dosyć skomplikowana czynność, w której łatwo o pomyłkę.

Łatwo o pomyłkę, a więc warto obliczenia sprawdzić? Raz, drugi, trzeci? I nagle okazuje się, że minęło 30 minut, a ja nie doszedłem do żadnych, logicznych wniosków.

Niestety, ale znam to z autopsji 🙁

Jakie jest lekarstwo? Należy poznać algorytm liczenia wariantów, a potem trenować, trenować i jeszcze raz trenować! Z moich doświadczeń wynika, że podszkolenie się w liczeniu wariantów pomaga w większości przypadków.

Algorytm liczenia wariantów opisałem TUTAJ, a metody treningu TUTAJ, dlatego nie będę tego opisywał w tym artykule.

Dodatkowo możesz zapisać się na newsletter po prawej stronie bloga. Jeden z pięciu kroków to właśnie liczenie wariantów.

Trening debiutowy

Jest 5-ty ruch, przeciwnik ma na zegarze 1:32, a Ty już nie wiesz co masz robić? To normalne, nie ma się czym przejmować. Każdemu zdarza się zapomnieć wariantu/wpaść w jakiś rzadko spotykany system.

Ale jeżeli ta sytuacja zdarzyła Ci się po raz 7-my w tym samym turnieju to znak, że jest to pewien problem!

W jaki sposób ten problem należy rozwiązać?

Kilka szybkich porad (więcej w TYM artykule):

  • miej ustalony repertuar debiutowy – granie „na partyzanta” kosztuje mnóstwo czasu
  • regularnie powtarzaj notatki (które oczywiście trzeba mieć!)
  • graj partie treningowe – teoretycznie klepanie blitza przez internet nie jest zbyt rozwojowe, ale nie ma lepszego sposobu na powtarzanie teorii debiutu! (Jeszcze lepiej byłoby znaleźć „sparing partnera”)

Trening pod presją czasu

Każdą partię gramy z ograniczonym czasem do namysłu, a trening powinien być jak najbardziej zbliżoną symulacją partii.

Sprawa jest banalnie prosta – rozwiązując zadania ustalamy sobie pewną ilość czasu na przemyślenie danej pozycji. W ten sposób motywujemy się do większego skupienia i efektywniejszego myślenia 🙂

Dyscyplina

Wydaje mi się, że wielu szachistów traci czas w niezwykle głupi sposób: spacerowanie po sali gry, rozmyślanie o głupotach lub nawet rozmowy ze znajomymi!

Myślę, że należy zachować odpowiedni balans – w końcu partia szachów trwa kilka godzin, więc ciągłe siedzenie przy desce nie jest dobrym pomysłem. Jednak nie należy przesadzać w drugą stronę, kiedy przeciwnik myśli dłuższą chwilę to nie jest to dla Ciebie „czas na spacer” 😉

Garść porad:

  • ogranicz „spacery” w czasie partii – wiadomo, że co jakiś czas trzeba wyjść do toalety, lub zobaczyć co dzieje się w partii kolegi. Ale spacerowanie przez 90 minut czasu przeciwnika to znaczna przesada.
  • bądź skupiony – rozmowy w czasie partii są sprzeczne z przepisami, a do tego nieeleganckie. Co więcej, wytrącają nas ze skupienia.
  • na ruchu przeciwnika spróbuj „wejść w jego buty” – oceniaj pozycję, próbuj odgadnąć plan przeciwnika!

Odwaga

Wydaje mi się, że wiele problemów z niedoczasem bierze się z braku zaufania do własnych umiejętności. Często w trakcie analiz spotykam się z sytuacją, że „nie zagrałem tego ruchu, bo wydawało mi się, że coś tam jest”. Potem oczywiście pytam: „A widziałeś jakąś groźbę przeciwnika?”. I tutaj zazwyczaj dostaję odpowiedź: „No w sumie to nie”.

Jeżeli masz pomysł, policzyłeś dokładnie warianty i dalej uważasz, że dane posunięcie jest najlepsze to po prostu je zagraj!

Ważna jest pewność siebie 🙂

Granie blitzów w internecie

Na pewnych zawodników nie ma rady – dobrze liczą warianty, znają debiuty, a i tak wpadają w niedoczasy. Tutaj sprawa jest trudniejsza i trzeba podjąć drastyczniejsze środki.

Jeżeli żadna z powyższych porad nie zadziałała to znaczy, że trzeba po prostu katować blitze w internecie. Co to daje?

Grając partie na 3’+0” jesteśmy zmuszeni do podejmowania decyzji w oparciu o intuicję, a nie o dokładne obliczenia. A więc regularne sesje blitza sprawiają, że nasze myślenie staje się znacznie bardziej intuicyjne.

Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że odkąd zacząłem streamować (kilka razy w tygodniu mam 2-godzinne „sesje” grania blitza) to problem z niedoczasami praktycznie nie istnieje.

Oczywiście nie chodzi o zagrania 2-3 gierek tygodniowo, tylko o kilkugodzinne sesje! Tylko w ten sposób efekty będą zauważalne 🙂

WAŻNE!

Nie jest to sposób dla początkujących zawodników – jest to sposób „ostateczny” w razie jeżeli poprzednie zawiodły. Gracz, który ma małe pojęcie o szachach ma też słabo rozwiniętą intuicję. Z tego powodu rozwijanie intuicyjnego grania będzie miało katastrofalne skutki.

Nawiasem mówiąc, jest to jedna z wielu przyczyn, przez które mało który zawodnik wykracza poza granicę 1400 elo. Katowanie blitzów na niskim poziomie jest uwsteczniające.

Dodatkowe materiały

Myślę, że szachiści „lubią kombinować” – jest to i plus i minus, ale postanowiłem kiedyś zrobić moim uczniom zajęcia pt.”Proste szachy”. Jestem pewien, że to nagranie będzie niezwykle przydatne dla wszystkich niedoczasowców!

Jeżeli dotrwałeś do tego momentu to może będziesz zainteresowany dołączeniem do zajęć grupowych?

Pomogłem!?

Mam nadzieję, że tak, bo swego czasu miałem ogromne problemy z wpadaniem w niedoczasy i wiem, że to nic przyjemnego…

Teraz już wiesz, co trzeba zrobić – Czas na trening!