Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Jak przygotować drużynę do zawodów?

W ostatnich dwóch latach udało mi się solidnie wesprzeć juniorską drużynę mojego klubu. Ze mną w roli trenera udało się nam wywalczyć pierwsze miejsce w II lidze i trzecie w I lidze!

Z tego artykułu będziecie mogli poznać moje podejście do przygotowań oraz pracy w trakcie zawodów. Muszę przyznać, że jestem zdecydowanie początkującym trenerem, dlatego chętnie przeczytam Wasze porady w komentarzach! 🙂

Przygotowanie przed zawodami

Żaden z moich zawodników nie współpracuje ze mną regularnie (mają swoich trenerów na miejscu – ja współpracuję z nimi w kontekście ligi). Z uwagi na to, że nie mam z nimi cotygodniowego kontaktu byłem niepewny co do ich treningu. Przede wszystkim obawiałem się o trening taktyczny, który wymaga regularności w dłuższej perspektywie czasowej.

Rozwiązanie problemu było bardzo proste. Kilka miesięcy przed zawodami każdy z „kadrowiczów” dostał ode mnie zestaw (kilkaset pozycji!) zadań taktycznych do przerobienia. W dwóch przypadkach dostałem informację, że zawodnicy dostają zadanka taktyczne od swoich trenerów. Nie miałem z tym problemu, jeżeli robią taktykę to nie ma znaczenia od kogo ją mają.

Oczywiście nie było tak, że posłałem zestawy zadań z przesłaniem „macie i róbcie”. Uświadomiłem swoich zawodników, że trening taktyczny wymaga czasu i nakładu pracy oraz, że zmysł taktyczny jest niezbędny do rozgrywania partii.

Wydaje mi się, że motywacja podziałała całkiem nieźle, ponieważ wszyscy wywiązali się z tego zadania bardzo sumiennie!

Dodatkowo chciałem pomóc podopiecznym z debiutami, dlatego każdy z nich dostał zadanie podesłania mi trzech wariantów (lub więcej), w których czuje się niepewnie. Oczywiście warianty analizowałem i odsyłałem rozwiązanie problemu 🙂

Przygotowanie bezpośrednio przed zawodami

Jako trenera bardzo ucieszył mnie fakt, że przed samą ligą miałem okazję poprowadzić 10-dniowe zgrupowanie. Dzięki temu miałem pewność, że wszyscy zawodnicy będą szachowo rozgrzani oraz, że przyjadą w dobrych humorach (atmosfera w drużynie ma znaczenie!).

Przyznam, że to był pierwszy raz, kiedy miałem okazję poprowadzić stacjonarne szkolenie. Sporo czasu spędziłem nad doborem tematów. Nie było łatwo, ponieważ zawodnicy byli w przedziale rankingowym 1400-2000.

Ostatecznie zdecydowałem się na:

  • analizy moich partii
  • gra na niedoczasie
  • ocena pozycji
  • liczenie wariantów
  • system pytań
  • ćwiczenia na wyobraźnię
  • ciekawe partie atak na króla

Analizy moich partii – stwierdziłem, że dobrze będzie, kiedy podopieczni będą mogli mnie lepiej poznać. Przygotowałem partii, w których udało mi się zagrać całkiem ładnie. Ale przygotowałem też partie, w których popełniłem „typowe” dla mnie błędy. Dzięki temu uczniowie wiedzieli, że też nad sobą pracuję i że korzystam w praktyce z wiedzy, którą chciałem przekazać im!

Gra na niedoczasie – podczas poprzedniej ligi zauważyłem, że juniorzy strasznie panikują, kiedy zbliża się „chorągiewka”. Dlatego przygotowałem pozycje do rozegrania (bardzo różne – od gry środkowej po teoretyczne końcówki). Zawodnicy dobrali się w pary o zbliżonym rankingu i rozgrywali pozycje tempem 30’+30′ (imitacja niedoczasu). Oczywiście z zapisem!

Ocena pozycji – o tym, że odpowiednia ocena pozycji jest kluczem do wybrania planu gry pisałem już wielokrotnie (mówiłem o tym też w nagraniach!). Większe wyjaśnienia nie są potrzebne – LINK

Liczenie wariantów – przeprowadzone w formie konkursu rozwiązywania zadań z ograniczonym czasem do namysłu. Nuta rywalizacji daje zbliżone warunki do tych turniejowych. Kiedy musimy dokładnie liczyć warianty pod presją czasu i wyniku!

System pytań – „Co chce przeciwnik?” i „Co się zmieniło w pozycji”. Nic dodać nic ująć – minimalizacja ryzyka podstawek! LINK1 LINK2

Ćwiczenia na wyobraźnię – często jest tak, że figury, które stoją na szachownicy „przeszkadzają” w liczeniu. Dzieje się tak przez słabo rozwiniętą wyobraźnię! Zawodnicy dostali do rozwiązania test (kolor pól, zadania w głowie itp.) potem rozgrywali partie „w ciemno”. Dzięki takim ćwiczeniom każdy z nich mógł stwierdzi na jakim etapie jest.

Ciekawe partie atak na króla – na koniec zgrupowania temat na rozluźnienie, w którym sporo trzeba było się „naliczyć”.

Myślę, że te tematy przyniosły mnóstwo dobrych efektów. Oczywiście na zgrupowaniu nie zajmowaliśmy się jedynie szachami. Wycieczki po górach, wspólne wieczory, gra w karty i integracja drużyny – to ma nie mniejsze znaczenie niż aspekty czysto szachowe!

Praca w trakcie DMPJ I ligi

Przyjechaliśmy rozegrani i w dobrych humorach, a dzięki temu praca szła wyjątkowo „gładko”. Tutaj nie powiem nic niezwykłego. Standardowa analiza partii po rundzie – całą drużyną wspólnie. Potem przygotowanie na kolejną rundę – już indywidualnie.

Pewnym ulepszeniem, które ja jako trener (i zawodnik) stosuję jest ogrywanie wariantów. Każdy z zawodników dostawał zadanie pogrania blitza. Dzięki temu podopieczni lepiej zapamiętywali swoje przygotowanie. A dodatkowo jeżeli w czasie blitza pojawiały się jakieś „niepewności” to przychodzili do mnie i wspólnie je rozwiązywaliśmy.

Rozwiązanie proste i skuteczne – tak jak lubię!

Podsumowanie

Przygotowanie moich zawodników opierało się na odpowiednio wcześnie rozpoczętym treningu taktycznym oraz załataniu „dziur” w repertuarze debiutowym. Dużo dało nam zgrupowanie, dzięki któremu przyjechaliśmy na zawody rozegrani i zintegrowani!

Teraz czekam na Wasze porady, lub przemyślenia!

Link do relacji z zawodów – LINK

1 Comment

  1. Kolejny fajny artykuł. Gratuluję!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑