Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Jak poprawnie liczyć warianty?

Załóżmy, że kupiłeś właśnie piękny obraz. Wróciłeś do domu, teraz zastanawiasz się nad tym gdzie go powiesić. Masz w rękach wzburzone morze, przedstawione w bardzo dynamiczny sposób. Wpadasz na genialny pomysł! Ten obraz będzie idealnym motywatorem do pracy. Postanawiasz powiesić go w biurze.
Wybrałeś obraz, zdecydowałeś się gdzie go powiesić. Brakuje Ci jednak młotka i gwoździ, aby dokończyć dzieła!
 
I właśnie liczenie wariantów jest takim szachowym młotkiem.
Samo w sobie to nic niezwykłego, ale kiedy zachodzi potrzeba powieszenia obrazu to warto mieć narzędzie pod ręką, a jeszcze lepiej, żeby było dobrej jakości!

W każdej partii szachów prędzej, lub później pojawi się moment, kiedy policzenie mniej, lub bardziej skomplikowanych wariantów będzie konieczne. Ważne jest, aby zrobić to dokładnie, bo pomyłki mszczą się natychmiast!
Tutaj kolejny raz mogę podać przykład swojej partii z Cracovii.
Teraz już wiesz, że z liczeniem wariantów nie ma żartów! Pozostaje pytanie…
Kiedy liczyć warianty?
Wiem, że duża część zawodników ma problem z tym, że jedyne ich myślenie przy partii to liczenie wariantów! Takie podejście jest bardzo złe, a wręcz bezsensowne. Nie jesteśmy maszynami, więc nie policzymy wszystkiego, naszą siłą jest logiczne myślenie, które przejawia się w pomysłach, planach, a nie konkretnych ruchach.
Oczywiście w partii są takie sytuacje, gdzie liczenie wariantów jest niezbędne, takie momenty nazywamy krytycznymi.
Wiesz już dlaczego liczenie wariantów jest ważne i kiedy należy je stosować. Pozostaje pytanie…

Jak liczyć warianty?

Odpowiedzią jest metoda drzewa wariantów zaproponowana przez Kotova. Na czym ona polega?
Najpierw wybieramy kilka posunięć kandydujących dla siebie i rozważamy je po kolei. Na każdy swój ruch wybieramy kolejne posunięcia kandydujące dla przeciwnika i tak dalej, aż do zakończenia forsownych działań.

Jak wybierać posunięcia kandydujące?

Nie mogą być to bezsensowne ruchy! Za każdym posunięciem kandydującym musi stać jakaś idea. Tutaj bardzo ważnym aspektem jest sama praktyka. Im więcej partii grasz, im więcej pozycji analizowałeś, tym bardziej wyczulona jest Twoja intuicja i łatwiej jest Ci wyszukiwać posunięcia kandydujące w danej pozycji!

Czy są wyjątki od tej reguły?

Oczywiście, że tak! W pozycji, w której każdy sensowny ruch przegrywa należy rozpatrzyć wszystkie legalne posunięcia!
Przykładem pozycji, która jest wyjątkiem jest:

Kilka sposobów na wybranie, lub ograniczenie ilości posunięć kandydujących

1.Eliminacja

Często zdarza się tak, że mamy trzy legalne odejścia królem, dwa z nich przegrywają, wtedy bez liczenia trzeciej możliwości należy ją zagrać.

2.Co chce przeciwnik?

Odpowiedzenie sobie na to pytanie z pewnością nasunie Ci kilka możliwości!

3.Spojrzenie świeżym wzrokiem

Zdarzają się bardzo zagmatwane pozycje, gdzie ciężko jest dojść do logicznych wniosków. Wtedy warto przerwać na chwilę liczenie, zamknąć oczy, policzyć do trzech i spojrzeć na pozycję od nowa, z czystym umysłem.

Typowe błędy

Warto sobie uświadomić najczęściej popełniane gafy, aby unikać ich w swoich partiach!

1.Brak liczenia wariantów

Chyba najczęściej popełniany błąd, w sytuacji, kiedy liczenie jest niezbędne nie należy ufać zbytnio intuicji (oczywiście pod warunkiem, że mamy dużo czasu na zastanowienie!).
Sam kiedyś padłem ofiarą pewności siebie. Przeciwnik zastawił prostą pułapkę, a ja bezmyślnie w nią wpadłem.
Przyczyną przeoczenie nie było błędne liczenie wariantów, ale jego kompletny brak!

2.Pominięcie możliwości przeciwnika

Często zdarza się nam rozmyślać nad własnymi możliwościami kompletnie pomijając przy tym naszego przeciwnika! Okazuje się, że to nie liczenie długich, skomplikowanych wariantów jest najważniejsze.
 
Ważne, aby się nie pomylić na samym początku!

3.Pomylenie aktualnej pozycji na szachownicy z tą „w głowie”

Kiedyś miałem przyjemność uczestniczyć w zajęciach grupowych u p.Andrzeja Modzelana. Miałem wtedy drugą kategorię, oraz elo ok.1700. Podczas jednej z sesji mieliśmy za zadanie rozwiązać mata w ośmiu ruchach.
Mając pozycję przed oczyma nie byłem w stanie znaleźć rozwiązania. Po pewnym czasie p.Modzelan wywołał mnie do szachownicy demonstracyjnej i kazał zapamiętać pozycję, potem kazał mi się odwrócić (tak, że nie widziałem pozycji) i jeszcze raz policzyć wariant. Szybko znalazłem rozwiązanie! Okazało się, że podczas liczenia przy szachownicy ciągle brałem pod uwagę figurę, która w trzecim ruchu była zbita!
Licząc w głowie nie miałem już tego problemu. Czasem figury na szachownicy mogą przeszkadzać!
Teraz czas, aby dowiedzieć się…

Jak trenować liczenie wariantów?

1.Rozwiązywanie studiów

Są to zadania szczególnie nastawione na dokładne liczenie wariantów, często wygrywają posunięcia, które na pierwszy rzut oka są nielogiczne!
Rozwiązywanie tego typu zadań wykształca w zawodniku otwartość na ruchy, które wydają się bez sensu (w taktyce wszystko jest możliwe!).
Oczywiście kolejny raz polecam dołączenie do facebookowej grupy „Po studiach nie ma pracy, ale nadal je rozwiązuję”. Codziennie pojawiają się tam nowe, ciekawe zadania!

2.Rozwiązywanie kombinacji

Te zadania kształtują zmysł kombinacyjny (dostrzeganie odpowiednich motywów), jednak żadna kombinacja nie odbędzie się bez policzenia wariantów, więc w praktyce trenujemy i zmysł kombinacyjny i umiejętność liczenia wariantów.

3.Analiza skomplikowanych pozycji

Nie mam tutaj na myśli czytanie cudzych analiz na temat danej pozycji! Należy wybrać interesujące nas partie, dokonać ich analizy (Jak to zrobić?-link), a dopiero na końcu sprawdzić nasze wnioski z komputerem, lub książką!

4.Pozycje na poszukiwanie posunięć kandydujących

Niestety jest mało książek z takimi zadaniami. Polecam zainteresowanie się „Excelling at chess calculation”, w tej książce jest rozdział poświęcony tego typu zadaniom.
Mogę też polecić książkę „Imagination in chess”,  jeszcze z nią nie pracowałem, ale cieszy się dobrą opinią.

Bibliografia:

„Excelling at chess calculation” – Jacob Aagaard
„Graj jak arcymistrz”– Alexander Kotov
Mam nadzieję, że tym artykułem rozjaśniłem zagadnienie liczenia wariantów. Teraz jest czas na zabranie się do ćwiczeń!
Jeżeli ten tekst Ci się spodobał to zostaw komentarz, każde „dzięki” motywuje mnie do dalszego pisania!

 

13 Comments

  1. bardzo sympatyczny blog, niech się rozwija. Świetnie podaje też wiedzę pan Jan Sobótka publikujący w Młodym Techniku, wbrew pozorom świetnie podaje różne smaczki związane z grą.

  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

  3. A ja zawsze liczę warianty chyba że jest końcówka którą znam lub debiut który znam. Jak się z tego wyleczyć?

  4. Spoko dzięki 🙂

  5. Dziękuję! Blog na pewno się będzie rozwijał!

  6. Tutaj sprawa jest dosyć trudna dlatego poświęcę na nią cały artykuł!

    Ale pamiętaj, ta choroba jest uleczalna 🙂

  7. W komentarzu do jednego z tematów wspomniałem o liczeniu wariantów metodą "tunelu". Więc pozwólcie, że napiszę tu kilka słów na ten temat.
    Pierwszym teoretykiem, który zajął się techniką liczenia wariantów był A.Kotow. Wprowadził on pojęcie ruchu – kandydata. Szachista w procesie liczenia wariantów rozpatrywał posunięcie nie tylko swoje, ale także przeciwnika. Taką metodę nauczania stosuje do dziś większość trenerów. Niektórzy wskazywali na niedostatki takiego podejścia. Metoda ta sprawdzała się dobrze wtedy, gdy ilość możliwości tkwiących w pozycji była niewielka.
    W skomplikowanych sytuacjach, gdzie było 3-4, a nawet 5 ruchów-kandydatów, zadaniu policzenia wariantów sprostać mógł komputer, ludzkie możliwości to przekraczało.
    M.Krasenkow zaproponował zmniejszenie ilości ruchów-kandydatów do tych najbardziej wartościowych. Inaczej pisząc, jeśli uznaliście pozycję za wygraną to rozpatrując ruchy-kandydaty natychmiast odrzućcie te, które zmieniają ocenę pozycji.
    J.Nunn zwrócił uwagę na kolejność rozpatrywania ruchów-kandydatów. Jeśli ustaliliście, które z posunięć jest najlepsze, a które następne w kolejności to rozpatrywanie pozostałych możecie pominąć. Takie uproszczenia jakie zaproponowali Krasenkow i Nunn znacznie ułatwiają stosowanie metody Kotowa.
    E.Barejew stwierdził kiedyś, że: „W szachach na najwyższym poziomie już od dawna nie stosuje się metody Kotowa. Silni zawodnicy widzą główny wariant i tylko nim się zajmują odrzucając pozostałe możliwości”. Zrozumiałe jest, że taka metoda jest dostępna dla najlepszych graczy, takich którzy dysponują przede wszystkim bardzo rozwiniętą intuicją.
    S.Archipow zaproponował metodę pośrednią pomiędzy systemami Kotowa i Barejewa. Swoją propozycję nazwał „metodą tunelu”. Wybierzcie ruchy-kandydaty waszym zdaniem najsilniejsze w danej pozycji. Potem spośród nich wybierzcie posunięcie najaktywniejsze i rozpatrujcie tylko ten ruch. Teraz za przeciwnika szukacie ruchów-kandydatów i rozpatrujecie ten z nich, który w maksymalny sposób „gasi” waszą aktywność. Często przeciwnik dysponuje większą ilością takich posunięć, w takim przypadku do analizy włączcie jeszcze jeden jego ruch, ale nie więcej. Trzeba dążyć do tego, aby zarówno za siebie jaki i przeciwnika rozpatrywać tylko jedną możliwość. Jeśli ocena wariantu was nie zadowala(pogorszyła się) to musicie wracać ruch po ruchu i zmieniać swoje ruchy-kandydaty, bo to oznacza, że w którymś momencie wybraliście niewłaściwe posunięcie. Musicie znaleźć miejsce pomyłki i wprowadzić niezbędną korektę.
    Metoda ta uczy dyscypliny w znajdowaniu głównej linii, którą wg.Barejewa szachiści ekstraklasy po prostu widzą. W systemie Kotowa głównym celem jest policzyć wszystko, a następnie wybrać ruch. W „metodzie tunelu” celem jest znalezienie głównej linii z najlepszymi posunięciami obu stron.
    Proszę pamiętać o tym, żeby podczas treningu narzucić sobie reżim czasowy – zastosować zegar szachowy. Nawet wtedy, gdy będzie wam się wydawać, że technikę już opanowaliście, co 2-3 dni trzeba wykonać kolejne ćwiczenie – uwzględnić ten element w mikrocyklu treningowym. Efekty powinny być widoczne po 1,5-2 miesiącach stosowania.

  8. Ja jestem zwolennikiem metody Aagaarda, która została przedstawiona w "grandmaster preparation calculation". Bo metoda którą Pan przedstawił w większości pozycji będzie skuteczna.

    Są jednak pozycje taktyczne, gdzie każdy ruch może być tym najlepszym, wtedy nie można sobie pozwolić na liczenie tylko jednego wariantu!

  9. Przykładem takiej pozycji jest ta z partii Kortschnoj-Vaganian, którą przedstawiłem w artykule.

  10. Kolejny raz mam wrażenie, że nie zostałem właściwie zrozumiany. Warianty liczymy wyłącznie w pozycjach taktycznych! W innych przypadkach dotyczących wyboru posunięcia uruchamiamy procedury, o których wspomniałem pisząc pod tematem o planowaniu gry. Najważniejszym problemem w pozycji z partii Korcznoj – Waganian jest znalezienie głównej linii i właśnie to jest celem metody zaproponowanej przez Archipowa. Dalej już jest wszystko jasne i obliczenia nie są trudne. Analizowałem kiedyś partię Nimzowitsch – Ałapin rozegraną w Wilnie w 1912 roku. Nie mam pojęcia ile razy Nimzowitsch liczył w niej warianty, ale wg. mnie powinien to zrobić tylko (a może aż?) trzy razy.

  11. Bardzo przypadł mi do gustu Pański blog. Powiem szczerze w polskim internecie stron poruszających tematykę treningu praktycznie nie ma. Mam ogromną prośbę a mianowicie czy istniej możliwość przybliżenia ww. metody Aagaarda.

  12. Przepraszam za tak dużą zwłokę z odpowiedzią, ale byłem na turnieju, bez dostępu do internetu.

    Aagaard w swojej książce, którą wyżej wymieniłem opisał zbiór wskazówek, które pomagają znaleźć najlepszy wariant w pozycjach taktycznych.

    Metoda, o której wspominałem w dużym skrócie opierała się na tym, aby najpierw obliczyć wariant, który pierwszy przyszedł nam na myśl (zazwyczaj pierwsza myśl=najlepsza). Jeżeli ten wariant okazuje się dla nas słaby to wtedy zabieramy się za pozycję metodą kotowa (bierzemy pod uwagę wszystkie sensowne posunięcia tzw. ruchy kandydaty).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑