Dawid szachuje

Jak już trenować, to porządnie!

Najgorszy, najlepszy turniej – czyli co się zmieniło w 2017 roku?

Generalnie większość osób zabiera się za podsumowania pod koniec roku. Mnie wzięło na wspomnienia dopiero pod koniec stycznia i muszę przyznać, że…

był to najbardziej szachowy rok w moim życiu!

Zaczęło się całkiem niewinnie. Na przełomie 2016 i 2017 roku brałem udział w Festiwalu Cracoviia. Turniej zaczął się dla mnie wręcz tragicznie… Udało mi się ugrać jedynie dwa remisy z pierwszych czterech partii. Najbardziej bolała 4ta runda, w której miałem totalnie wygraną pozycję. Ale poczułem się zbyt pewnie, niedokładnie liczyłem i o mały włos nie przegrałem.

Piątą rundę grałem na jednym z ostatnich stołów (jeżeli nie ostatnim, nie pamiętam dobrze). Całe szczęście, że „siadło mi” przygotowanie i wygrałem dosyć gładko. Wtedy poczułem moc! W szóstej rundzie także dobrze trafiłem z wariantem, a w kolejnej rundzie udało mi się wygrać z dużo wyżej notowaną Klaudią Kulon. Seria trzech wygranych podniosła mnie na duchu.

W ósmej rundzie ustawiłem całkiem przyjemną pozycję, jednak nie udało mi się wygrać. Znowu nie doliczyłem wariantu…

Zakończyłem turniej sromotną porażką z Mateuszem Dubińskim, ale byłem zadowolony ze swojego występu! Szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę marny początek 🙂

W lutym grałem III ligę seniorów. Nie byłem zbyt zadowolony ze swoich partii, ale punktowałem niżej notowanych graczy całkiem solidnie. Ostatecznie awansowaliśmy do II ligi seniorów, a ja zakończyłem turniej z kolejnym wzrostem rankingu!

Po tych dwóch turniejach czułem, że może nastąpić przełom. Wcześniej nigdy nie udało mi się przekroczyć progu 2200 elo. A tutaj brakowało mi tylko 5 oczek. Jednak jak to zwykle bywa, kiedy zaczynam myśleć o rankingu to gram wyjątkowo marnie. Postanowiłem spróbować swoich sił w turnieju w Krynicy.

Zaczęło się świetnie! Wypunktowałem niżej notowanych graczy całkiem solidnie. A w trzeciej rundzie zremisowałem z GM-em Simantsevem (stałem na wygranej :(). Niestety zbytnio się „podjarałem” przekroczeniem 2200 i kolejne rundy nie poszły po mojej myśli…

Nie wiem jak to jest u Was. Ale mnie takie turnieje mega motywują. Kiedy zbiorę manto to wtedy jakoś mam większą motywację do treningu. I praca się opłaciła! Kolejnym turniejem był Open Orlova (grałem w poprzednich dwóch edycjach i zawsze traciłem na rankingu…).

Zacząłem bezbłędnie ogrywając dwóch niżej notowanych zawodników. Ale trzecia runda to najbardziej żałosny moment w mojej karierze. Miałem na rozkładzie GM Alekseya Kiślińskiego. Nawet widziałem najlepsze posunięcie w pozycji. Ale bałem się podjąć rękawicę i zgodziłem się na remis…

No cóż po tym żałosnym incydencie musiałem się jakoś zebrać do kupy i grać dalej. W czwartej rundzie czekała mnie niespodzianka. Debiut poszedł całkiem po mojej myśli. Dostałem „francuską” strukturę białymi, więc byłem całkiem zadowolony. W tym momencie przeciwnikowi zadzwonił telefon, co zapewniło mi „wygraną”.

W piątej rundzie też udało mi się wygrać, ale tutaj całkowicie zasłużenie. Trafiłem z przygotowaniem i nie wypuściłem inicjatywy ani na moment 🙂

W szóstej rundzie walczyłem z kolejnym GM-em. Pozycję białymi dostałem bardzo marną i cały czas walczyłem o ustanie. W wieżówce bez pionka marzyłem o remisie, a okazało się, że powinienem grać na wygraną. Trochę szkoda tak jak rundy trzeciej, ale tutaj nie mam wyrzutów sumienia, bo prawidłowego planu po prostu nie widziałem 🙂

W kolejnej rundzie grałem z Marcinem Molendą i po długiej walce zasłużenie przegrałem. Na szczęście w ostatnich dwóch rundach zrobiłem 1,5 punktu co dało mi trzecie miejsce i spory zysk na rankingu! Zdecydowanie był to najlepszy i zarazem najgorszy turniej w mojej karierze 😉

Udało mi się solidnie przebić 2200, ale były szanse na dużo lepszy wynik.

W czerwcu zbliżała się sesja, więc trzeba było znaleźć jakąś wymówkę od zakuwania! Okazja znalazła się bardzo łatwo. Miałem turniej na miejscu w Krakowie. Generalnie nie przepadam za dwoma rundami dziennie. Grało mi się jakoś tak bez entuzjazmu i w czterech partiach zgodziłem się na remisy bez większej walki.

W ostatniej rundzie grałem z Radkiem Barskim. Moja pozycja była niezbyt ciekawa (narobiłem sobie mnóstwo słabości). Jednak na niedoczasie przeciwnik wpadł na pułapkę i ostatecznie udało mi się wygrać i zyskać na rankingu 🙂

Udało mi się zdobyć całkiem pokaźną nagrodę, ale ze swojej postawy w 4ech partiach nie byłem zadowolony…

Po turnieju byłem w plecy z nauką, dlatego musiałem odpuścić szachy i przygotować się do egzaminów. Udało mi się pozdawać wszystko w pierwszych terminach. Ale pojechałem na Open Karvina totalnie nieprzygotowany i wykończony fizycznie. Dało to o sobie znać szczególnie w drugiej połowie turnieju…

Prosto z turnieju pojechałem na zgrupowanie przed I ligą juniorów. Dało mi to czas, żeby odpocząć, a też miałem okazję przygotować drużynę do ważnego występu!

Jako trener uważam, że spisałem się całkiem nieźle. Nie byliśmy faworytami, ale udało nam się zająć w I lidze 3cie miejsce.

Praktycznie cały lipiec zajmowałem się szachami tylko jako trener, więc miałem spore obawy przed swoim kolejnym występem. Co ciekawe turniej ułożył się dla mnie bardzo dobrze. Przegrałem tylko z dwoma arcymistrzami i ze wszystkich partii byłem zadowolony 🙂

Przyznam szczerze, że nie przygotowałem się do tego występu jakoś szczególnie, ale udawało mi się trafić z przygotowaniem praktycznie w każdej partii 🙂

Po Suwałkach przyszedł czas na przygotowania do II Ligi Seniorów. Mój klub pierwszy raz występował w tych rozgrywkach. Graliśmy bardzo dobrze (nie spodziewałem się tego!). Niestety okazało się, że wygrywanie 3.5-2.5 z silnymi drużynami jest słabiej punktowane niż wygrywanie 6:0 z cienkimi drużynami… Dlatego zabrakło nam jednego miejsca do utrzymania się 🙁

Osobiście zagrałem całkiem przyzwoicie i turniej zakończyłem z minimalną stratą na rankingu, ale ze swojego występu byłem zadowolony.

Po lidze dostałem informację, że będę mógł zagrać w kołówce z normą na IM-a. To dało mi „kopa” do treningu. Przygotowałem się chyba najsolidniej w swojej całej karierze. I pojawiły się tego efekty! Zagrałem świetny turniej, z którego jestem bardzo dumny 🙂

Do normy zabrakło całego punktu, ale dobre partie i zysk na rankingu mi to zrekompensowały.

Możecie sobie wyobrazić, że dostawszy taką szansę dałem z siebie wszystko. Po turnieju byłem krańcowo wykończony. A prosto z kołówki pojechaliśmy z Marcinem Molendą na pierwszy zjazd III Ligi Seniorów… Moja gra była tragiczna i z dużo niżej notowanymi zawodnikami zrobiłem zaledwie 2/3 punktów co zapewniło mi solidną stratę na rankingu 🙁

W listopadzie sporo się u mnie działo, sporo się pozmieniało. Musiałem odpuścić własny trening, żeby wszystko „poogarniać”. Po moich występach w Czechach nawiązałem nowe kontakty i zgodziłem się grać w czeskiej lidze. Jednak brak treningu szybko dał o sobie znać i prawdopodobnie Czesi pożałowali, że mnie „zatrudnili”… Mogę jedynie powiedzieć, że w styczniu udało mi się nie przegrać partii w lidze czeskiej 😉

W drugim zjeździe polskiej III ligi poszło mi niewiele lepiej:

Ostatecznie jestem całkiem zadowolony z roku 2017. Były wzloty i upadki, ale udało mi się przebić barierę 2200, a w ciągu roku zyskałem około 100 oczek 🙂

Plan na 2018?

Nie popełnię błędu stawiania sobie wymagań rankingowych. Ale jestem świadomy mankamentów w swojej grze i w tym roku mam zamiar się ich pozbyć 🙂

Niezbędnik szachowego trenera, czyli jak zniechęcić ucznia?

Jeżeli jesteś trenerem szachowym to koniecznie przeczytaj ten wpis. Najlepiej kilka razy. Tak dla pewności.

Nauczanie to nieprosta sprawa. Dowodów nie trzeba daleko szukać – uczniowie najczęściej narzekają na pedagogów. A naprawdę rzadko ich chwalą. Dlaczego tak jest? Najpewniej dlatego, że większość nauczycieli (z którymi miałem styczność!) wybrało ten zawód z przymusu, a nie z powołania 🙂

Ale Ciebie to nie dotyczy, prawda? Jesteś trenerem. Zamieniłeś swoje hobby w zawód!

6 sposobów na zniechęcenie ucznia do szachów

Twój uczeń jakiś czas temu rozpoczął swoją przygodę z szachami. W jaki sposób możesz go poprowadzić dalej? W żadnym wypadku nie dawaj mu trudnych zadań! Przecież nie chcemy, żeby się męczył. Zajęcia będą łatwe i przyjemne, a młody szachista będzie zadowolony z setek rozwiązanych zadań.

Wszyscy wygrywają! No przynajmniej na zajęciach.

Co jednak zrobimy z uczniem, który dopiero poznaje szachy? Na pierwszych zajęciach koniecznie pokaż mu studia Kaspariana – przecież są takie piękne i ciekawe. Dodatkowo warto będzie zacząć poznawać teorię debiutów. Może Najdorf na dobry początek?

Twój uczeń wychodzi z zajęć z nietęgą miną? To oznaka, że dobrze spełniłeś swój obowiązek, a na efekty treningu nie trzeba będzie długo czekać!

Niestety, ale uczniom zdarzają się błędy. Podstawki, niedoliczenia, przeoczenia i najbardziej niewybaczalne – zapomnienie wariantu debiutowego. Pamiętaj nie możesz dać mu zapomnieć, że zrobił źle! Jeżeli jesteście na turnieju to w czasie kolacji przypominaj mu jak durny ruch zagrał. A na śniadaniu przed kolejną partią dokładnie wyjaśnij mu co myślisz o jego występie z poprzedniego dnia. Nie bój się skorzystać z „dosadnych” słów! Przecież specjalnie na takie okazje je wymyślono!

Uczeń przegrał kolejną partie popełniając te same błędy? Koniecznie powtórz „kurację”. I pamiętaj łzy są oznaką, że w końcu wszystko do niego dotarło!

Czasami zdarza się, że naszemu podopiecznemu brakuje umiejętności, aby wygrywać partie. Ale przecież na wszystko znajdzie się sposób! Koniecznie naucz ucznia mocnego uderzania w zegar – niech zniszczy przeciwnika psychologicznie!

Sędzia reaguje, bo szkoda mu zegara? Niech Twój uczeń kopie przeciwnika pod stołem – nikt mu niczego nie udowodni!

Dzwonisz do mamy Kuby, aby umówić zajęcia i okazuje się, że młody nie ma czasu, bo zapisał się na siatkówkę? Nic z tych rzeczy! Szachy to esencja życia. Reaguj szybko – nie możesz pozwolić, aby cokolwiek odciągało Kubę od szachów. Na pewno pomocne będzie wygarnąć rodzicowi jak źle traktuje swoje dziecko.

Rodzice kończą z Tobą współpracę? Koniecznie zgłoś to odpowiednim służbom, przecież ci rodzice robią dziecku krzywdę tą siatkówką!

Powiedzmy, że udało Ci się utrzymać dłuższą współpracę z uczniem, a nawet udało się wam awansować do MP. Koniecznie już trzy miesiące wcześniej rozpocznijcie przygotowania psychologiczne. Na każdych zajęciach przypominaj mu jak ważny jest to turniej. W czasie zawodów konieczne będzie przygotowanie mentalne do partii. Uświadom podopiecznego jak bardzo będziesz niezadowolony, jeżeli nie wygra!

Uczeń trzęsie się ze stresu przy partii? Ale dzisiaj te dzieciaki są mało odporne psychicznie…

To już wszystkie moje porady! Komu uda się wymienić wszystkie błędy pedagogiczne w komentarzu? 😛

 

 

 

Co każdy klub szachowy powinien mieć?

W Polsce działa całe mnóstwo klubów szachowych. Niektóre radzą sobie lepiej, inne gorzej. Co sprawia, że niektóre z nich działają przez dziesięciolecia, a inne rozpadają się po kilku latach? Postaram się odpowiedzieć na to i wiele innych pytań w tym artykule!

Przede wszystkim powinniśmy sobie zadać pytanie – jaki jest cel naszego klubu? Inaczej będzie działał klub złożony z pasjonatów, którzy lubią się spotkać i pograć w szachy (czasem wyskoczyć na ligę), a inaczej klub, który jest nastawiony na szkolenie.

Myślę, że o pierwszym rodzaju klubu nie jestem w stanie zbyt dużo powiedzieć – klub będzie działał tak długo jak pasjonaci będą mieli ochotę na wspólne partyjki szachów.

W tym artykule skupię się na ośrodkach, które chcą szkolić swoich członków, bo uważam, że tylko takie kluby są w stanie przetrwać próbę czasu. Dlaczego? O tym w dalszej części tego wpisu.

Ten tekst zdecydowałem się podzielić na kilka części:

  1. Szkolenie
  2. Sprzęt
  3. Funkcje
  4. Integracja

Szkolenie zawodników – juniorzy

Zaczynam od najważniejszego – juniorzy wnoszą dużo dobrego do klubu. Przede wszystkim (przy odpowiednim szkoleniu) sukcesy, które mogą być sporym atutem przy załatwianiu wsparcia finansowego od sponsorów/lokalnych władz.

Poza tym za juniorami stoją rodzice, którzy często stają się działaczami klubu. Dodatkowo juniorzy często udzielają się w klubie nawet po skończeniu 18-tu lat i wejściu w wiek seniora 🙂

Jak widać na starcie mamy dużo pozytywów, więc co powinniśmy zrobić, aby nasz klub zdobywał (i utrzymywał!) nowych rekrutów?

Szkolenie powinno przebiegać stopniowo:

  1. Grupa początkująca – najliczniejsza, tutaj adepci poznają zasady poruszania się figur, rozgrywają swoje pierwsze partie. Zajęcia powinny być prowadzone przez instruktorów w szkołach (np. przez program „Edukacja przez Szachy w Szkole”) i przedszkolach. Ważne jest to, że instruktorzy nie muszą być szachowymi „fachowcami”. Wystarczy, że mają dobre podejście, potrafią zaciekawić dzieciaki i nauczyć podstaw. Nie ukrywajmy, zdecydowana większość z nich odpuści szachy po roku lub po kilku miesiącach. Co powinniśmy zrobić z tymi, którzy ewidentnie mają „smykałkę” i chcą rozwijać się dalej?
  2. Grupa początkująco-zaawansowana – tutaj trafiają dzieciaki, które po szkolnych/przedszkolnych zajęciach mają chęć na „coś więcej”. To jest ich pierwszy kontakt z klubem. Zajęcia powinny być prowadzone przez lepszych instruktorów, czyli takich, którzy sami posiadają sporą wiedzę (okolice silnej drugiej/pierwszej kategorii). Na takich zajęciach uczniowie poznają bardziej zaawansowane tajniki szachów i rozgrywają swoje pierwsze turnieje. Ważne jest to, żeby instruktor nie sugerował się wiekiem i odsyłał do wyższej grupy zawodników, którzy robią szybkie postępy.
  3. Grupa zaawansowana – najmniej liczna. Tutaj trafiają dzieciaki, które chcą się rozwijać „na poważnie”, czyli grać w turniejach i celować w Mistrzostwa Polski. Trener tej grupy powinien wiedzieć sporo (okolice kandydata na mistrza lub więcej). W tej grupie trening jest systematyczny i dobrze przemyślany. A zawodnicy regularnie dostają zadania do samodzielnego rozwiązania i trenują regularnie w domu.
  4. Trening indywidualny – ważne jest, aby klub miał zaprzyjaźnionego trenera (lub kilku), którzy będą współpracowali z zawodnikami sam na sam. Niestety, ale zajęcia grupowe nigdy nie będą tak efektywne jak trening indywidualny.

Oczywiście ilość grup zależy od wielkości miejscowości i wielu innych czynników. Istotne jest, aby pamiętać, że grup początkowych powinno być bardzo dużo, ponieważ do grup zaawansowanych „przetrwa” niewielka ilość dzieci.

Co zrobić z „rekrutami”, którzy zostali nauczeni szachów poza klubem? Jeden z instruktorów powinien ocenić umiejętności nowego członka klubu i przydzielić go do grupy odpowiadającej jego umiejętnościom.

Jak powinny wyglądać zajęcia:

  1. Regularność – zajęcia muszą się odbywać przynajmniej raz w tygodniu, grupa zaawansowana przynajmniej dwa razy w tygodniu. Tylko regularny trening przynosi efekty
  2. Pedagogiczne podejście – dzieci oceniają przedmiot po nauczycielu – jeżeli nauczyciel będzie „wredny” to uczeń znienawidzi szachy.
  3. Plan – tematyka zajęć nie może być losowa, trener/instruktor powinien zaplanować zajęcia w dopasowaniu do poziomu i problemów danej grupy. Oczywiście nie chodzi mi o planowanie 2 lata w przód. Miesiąc zdecydowanie wystarczy 🙂
  4. Zdrowa rywalizacja
  5. Trudność – uczniowie powinni kończyć zajęcia zmęczeni, ale zadowoleni!

Co dobrego przynoszą regularne spotkania:

  1. Podwyższenie poziomu gry – dzieciaki zaczynają odnosić sukcesy, które je motywują do dalszej pracy
  2. Integracja – zawodnicy poznają się, dzięki czemu nawiązują nowe przyjaźnie i wzajemnie motywują do trenowania
  3. Spełnianie celu – klub działa!

Szkolenie zawodników – seniorzy

Istnieją ludzie, którzy nauczyli się szachów „za dzieciaka” i np. na emeryturze decydują się do szachów wrócić. Warto przemyśleć zorganizowanie otwartych spotkań dla takich zawodników. Zwykłe „pogranie” blitza, może mały wykład – to wystarczy, aby ich zaktywizować. A każdy działacz szachowy jest dla klubu na wagę złota!

Sprzęt

Żaden klub nie będzie działał bez odpowiednich przyrządów! Co każdy klub powinien mieć:

  1. Odpowiednia ilość szachownic i bierek
  2. Odpowiednia ilość zegarów
  3. Salka klubowa – ze stołami, magazynkiem. Przydatne też (szczególnie w szkoleniu) będzie miejsce na rzutnik.
  4. Strona internetowa – na niej powinny być zamieszczane informacje o sukcesach zawodników i innej działalności klubu (szczególnie istotny jest terminarz zajęć!).
  5. Biblioteka szachowa – z możliwością korzystania/wypożyczania przez zawodników. Według mnie koszta są niewielkie (wystarczy, że każdy instruktor da od siebie kilka książek, które „zalegają” mu na półce – dobrze wiemy, że każdy ma takie książki szachowe :P), a zyski ogromne.
  6. Klubowy samochód – jest to spory wydatek, ale warto pomyśleć o zakupie chociaż 9-cioosobowego samochodu. Daje to dużo możliwości i ułatwia organizację wszelkiego rodzaju wyjazdów.

Dzięki takiemu zapleczu klub będzie mógł działać (i się rozwijać!) bez przeszkód. Napisałem „odpowiednia” ilość, ponieważ wszystko zależy od wielkości klubu.

 

Funkcje

Klub to przede wszystkim ludzie. Jest kilka wręcz niezbędnych do obsadzenia stanowisk:

  1. Skarbnik – każdy klub obraca mniejszymi lub większymi sumami. Zawsze będzie potrzebna osoba, która dopilnuje spraw finansowych. (I nie dopuści do zadłużenia się klubu! :P)
  2. Prezes – klub działa na wielu płaszczyznach i zawsze potrzebna będzie osoba, która będzie w stanie tym wszystkim zarządzać. Dodatkowo prezes pełni też funkcję reprezentatywną, walczy o dotacje i szuka dla klubu możliwości rozwoju.
  3. Instruktorzy (na różnych poziomach) – bez szkoleniowców klub nie będzie w stanie się rozwijać. Ważne jest to, aby każdy instruktor był dobrym pedagogiem i wiedział, kiedy przekazać zawodnika do wyższej grupy.
  4. Zaprzyjaźnieni trenerzy – klub powinien mieć sprawdzonych szkoleniowców, których może polecić swoim zawodnikom do pracy indywidualnej
  5. Rodzice – należy ich zintegrować. Wiadomo, że nie na każdy turniej klub zdoła oddelegować jakiegoś instruktora/działacza. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na dane zawody rodzic zabrał swoje dziecko i kilka innych 🙂 Oczywiście nie może to być jednostronna „relacja”, a raczej przysługa za przysługę!
  6. Osoba odpowiedzialna za marketing – niezbędna jest strona klubu, na której zainteresowani znajdą informacje o składkach i szkoleniach.
  7. Certyfikowany sędzia – bez niego organizacja jakiegokolwiek turnieju będzie niemożliwa.

 

Integracja

Klub szachowy to przede wszystkim ludzie. A każda organizacja działa lepiej i sprawniej, kiedy jej członkowie się dobrze znają (i lubią!).

Pomysły na integrację zawodników – juniorzy:

  1. Regularne spotkania na zajęciach świetnie spełniają tę funkcję.
  2. Turnieje wewnątrzklubowe – zdrowa rywalizacja jest zawsze dobrym pomysłem, a wspólna analiza partii ma bardzo dobry wpływ nie tylko na aspekty szachowe
  3. Granie w ligach juniorskich – jest to bardzo ważne, ponieważ juniorzy będą wzajemnie się motywowali, a wyjazdy bardzo sprzyjają nawiązywaniu przyjaźni
  4. Organizacja wspólnych wyjazdów w czasie ferii i wakacji – podobnie jak wyżej

Pomysły na integrację – dorośli:

  1. Regularne spotkania w celu „poklepania” blitza zdecydowanie nie zaszkodzą
  2. Turnieje dla dorosłych (wewnątrz klubu) – można je połączyć z juniorskimi. Trzeba jedynie uważać, aby nie było zbyt dużej różnicy poziomów – to bardzo zniechęca początkujących, szczególnie dzieci.
  3. Granie w ligach seniorskich – integruje w podobny sposób jak juniorów. Dodatkowo zawodnicy, którzy byli w klubie „za dzieciaka” po skończeniu 18-tu lat będą wiedzieli, że w klubie dalej jest dla nich miejsce.

Integracja całego klubu

Klub to nie tylko zawodnicy i sztab szkoleniowy. To też działacze, rodzice, sponsorzy i wszyscy ci, którzy pomagają w działalności klubu. Warto zorganizować turniej, na którym wszystkie te osoby będą mogły się spotkać, lepiej poznać i zacieśnić więzi 🙂

 

Według mnie podążanie za tymi wskazówkami gwarantuje klubowi przyszłość i przetrwanie próby czasu!

A jak działa Twój klub? Może masz jakieś pomysły, które uważasz za sensowne, a których nie wymieniłem? Podziel się nimi w komentarzu!

 

 

 

 

Wpływ kondycji na wyniki!

Od dłuższego czasu nic nie pisałem na blogu – głównie dlatego, że jeździłem dosłownie z turnieju na turniej i musiałem trochę odpocząć od szachów 🙂

Niestety (lub stety!) ten nałóg jest trudny do przezwyciężenia! Pod koniec sierpnia dostałem informację, że będę miał możliwość wystąpienia w turnieju kołowym o normę IMa.

Była to moja pierwsza okazja do wystąpienia w takim silnym turnieju, dlatego postanowiłem się solidnie przygotować, aby nie zrobić z siebie pośmiewiska. Kilka dni myślałem o tym co mogę zrobić – standardowe przygotowanie (taktyka+debiuty+liczenie wariantów) wydawało mi się niewystarczające.

Dlatego postawiłem na rzeczy okołoszachowe – odpowiednia dieta + ćwiczenia fizyczne.

Oczywiście moja wiedza w tym temacie jest dosyć znikoma, dlatego posiłkowałem się wiedzą z internetu, głównie tym artykułem (LINK).

Co zmieniłem?

Przede wszystkim zacząłem jeść więcej ryb – łosoś, śledzie. Do tego dorzuciłem więcej warzyw i owoców (banany, cytrusy, sałata). Poza tym codziennie łykałem magnez (NeoMag Forte), witaminę C oraz zestaw witamin z grupy „B”.

Ćwiczenia fizyczne mogły zabrzmieć trochę poważnie ale było to nic więcej jak codzienna (no prawie :D) gimnastyka z rana.

Jaki to miało na mnie wpływ?

Generalnie to zacząłem czuć się lepiej, mam zdecydowanie więcej energii i rzadziej dopada mnie znużenie. Więc myślę, że dieta działa, a będę starał się dowiedzieć więcej na ten temat!

Jak wypadłem na turnieju?

No cóż – normy mistrza międzynarodowego nie udało mi się zrobić (zabrakło tylko i aż punktu), ale skończyłem na drugim miejscu z przyrostem rankingowym 31 oczek! A żadnej partii nie przegrałem, co jest sporym sukcesem.

Pełne wyniki pod LINKIEM

Więcej na temat turnieju napisałem w artykule dla infoszach.pl – LINK

 

 

Nowoczesne metody myślenia

Jak trenować efektywnie i podwyższać swój poziom gry?

Dowiesz się tego z kursu „5 kroków do wyższego poziomu gry”

To 41 stron najskuteczniejszych metod, które usystematyzują Twój sposób myślenia i wprowadzą efektywność Twojego treningu na najwyższy poziom! Udostępniam go całkowicie za darmo!

Z tej książki dowiesz się między innymi:

  • Jak i dlaczego przygotowałem ten kurs?
  • Jak przygotować swój mózg do startu w zawodach?
  • W jaki sposób należy dokonywać oceny pozycji, aby nic nie przeoczyć?
  • Jaka jedna prosta metoda sprawi, że w 3 minuty wyliczysz to co liczyłeś w 7?
  • Co zrobić, aby uniknąć prymitywnych podstawek?
  • Jak wyłapać podstawki przeciwnika?

I wiele, wiele więcej…

To 41 stron samych konkretów na temat sposobu myślenia i treningu szachowego. Pobrało go już ponad 200 osób!

 

Wypełnij formularz i pobierz kurs "5 kroków do wyższego poziomu gry" całkowicie za darmo!

 

« Older posts

© 2018 Dawid szachuje

Theme by Anders NorenUp ↑